"Nie jesteś moim synem"
Zawsze wiedziałem, że aby przeżyć
Muszę znaleźć odpowiedź na pytanie
Co zrobić, aby nie oszaleć
Podczas szukania dróg wyjścia
Życie mnie nie rozpieszczało
Trudno mi było znaleźć ukojenie
Potrzebowałem jakiegoś miejsca
Gdzie mógłbym się zawsze ukryć
Miejsca, które byłoby tylko moje
Wcześniej nie myślałem o tym zbyt często
Ale kiedy to wszystko się zaczęło
Każdy dzień przepełniony był strachem
O to, co może się zdarzyć w nocy
Ogarniał mnie gniew, gdy
Słyszałem płacz matki
I pamiętam chwilę w której
Przysiągłem sobie, że oni mnie już nigdy nie zobaczą
I że nigdy nie wrócę do domu
Mówią, że czas jest najlepszym lekarstwem
I chyba mają rację
Zapukałem do drzwi mając serce w gardle
I wysłuchałem tego, co ojciec miał do powiedzenia
Posadził mnie
Popatrzył prosto w oczy
I rzekł:
Żaden z ciebie syn, nie jesteś moim synem
Żaden z ciebie syn, nie jesteś moim synem
Odszedłeś i zostawiłeś nas
Jaki z ciebie syn, nie jesteś moim synem
Och, jak bardzo te słowa mnie zraniły
Nigdy tego nie zapomnę
Ale i to zaleczył czas
Choć zawsze żałowałem, że tak się stało
Żaden z ciebie syn, nie jesteś moim synem
A gdzie miałem iść i co powinienem zrobić ?
Żaden z ciebie syn, nie jesteś moim synem
Przyszedłem tu po pomoc
Przyszedłem tu dla ciebie
Cóż, przez te wszystkie lata
Myślałem o nim każdego dnia
Zastanawiałem się, co zrobiłbym
Gdybyśmy się minęli na ulicy
Czy zacząłbym uciekać ?
Porzuciwszy swą kryjówkę
Musiałbym stanąć twarzą w twarz z faktami
Usiedlibyśmy i porozmawiali
A to oznaczałoby powrót do przeszłości
Ci co mówią, że czas jest najlepszym lekarstwem
Chyba mają rację
Zapukałem do drzwi mając serce w gardle
I wysłuchałem tego, co miał do powiedzenia
Posadził mnie aby do mnie mówić
Popatrzył prosto w oczy
I rzekł:
Żaden z ciebie syn, nie jesteś moim synem
"Jezus dobrze mnie zna"
Czy widzisz tę twarz w telewizji
Która nawiedza cię w każdą niedzielę ?
Czy widzisz tę twarz na afiszach ?
Ten człowiek to ja
Uśmiecham się do ciebie
Z okładki ilustrowanego magazynu
Jestem szczęśliwy, bo kupując sobie miejsce w raju
Kupujesz też kawałek mnie
Załatwię ci wszystko czego pragniesz
Dam ci wszystko czego potrzebujesz
Nie musisz nawet uwierzyć w pozagrobowe życie
Po prostu uwierz we mnie
Bo Jezus dobrze mnie zna
I wie, że mam rację
Rozmawiam z Nim przez całe życie
Och tak, On dobrze mnie zna
I powiedział
Że wszystko gra
Wierzę w rodzinę
Z zawsze kochającą żoną przy boku
Ona nic nie wie o mojej kochance
I o człowieku, którego wczoraj spotkałem
Czy wierzysz w Boga ?
Bo Jego właśnie sprzedaję
I jeśli chcesz pójść do Nieba
Przysposobię cię do podróży
Nie będziesz musiał nawet wychodzić z domu
Czy podnosić się z fotela
Nie musisz nawet dotykać tarczy telefonu
Bo ja jestem wszędzie
I Jezus dobrze mnie zna
Wcale nie praktykuję tego
Czego was nauczam
I niczego się
Nie wyrzekam
Jednak tobie sprzedam każdy cud
Jeśli tylko obiecasz
Że będziesz dobry i miły
A Bóg zaopiekuje się tobą troskliwie
Po prostu słuchaj mnie
I rób to co ci każę
Podliczam błogosławieństwa
Teraz jestem szczęśliwy
Ponieważ z dnia na dzień staję się coraz bogatszy
Możesz mnie znaleźć w książce telefonicznej
Po prostu zadzwoń do mnie
Możesz robić, co tylko zechcesz
Byle właściwie
Nie zwątpisz
Uwierzysz w każde moje słowo
A jeśli chcesz się zbliżyć do Boga
Po prostu klęknij i płać
Bo Jezus dobrze mnie zna
"Wbijając ostatni gwóźdź"
Zostawiłem rodzinę
Nie wiedząc co mnie czeka
Pomachałem na pożegnanie
Oni zostali we łzach
Pamiętam tylko to co sobie powiedzieliśmy
Spojrzałem w niebo, pomodliłem się
Poprosiłem Go o pomoc i siłę
Bo zwykła wiara prostego człowieka
Spoczywa w Jego rękach
Dałem z siebie wszystko
Lecz oni domagali się więcej
Wydusili z nas ostatnie poty
Wielu straciło życie
Chyba nawet nie wiedzieli za co
Sprzedałem im swoje serce
Sprzedałem im swoją duszę
Dałem im wszystko co posiadałem
Nie zdołali jednak złamać mego ducha
I mojej godności
Mojej godności
Czy mnie słyszysz ? Czy widzisz ?
Nie słyszysz mnie ? Nie widzisz ?
Pracowaliśmy grupami
Młodzi ciągnęli wagony
Kopaliśmy tunel, przerzucali ziemię
I wtedy to się stało
Nikt nie wie
Kiedy pojawiły się pęknięcia
Sklepienie runęło, wszyscy zniknęli
Kamienie spadały jak deszcz
Czy mnie słyszysz ? Czy widzisz ?
Nie słyszysz mnie ? Czy możesz oddychać ?
Dym zniknął, kurz opadł
Kto wie ilu zginęło ?
Dookoła leżeli ranni
A oni mówili, że było bezpiecznie
Kłamali!
Wszędzie słychać było rozpaczliwe krzyki
Czuło się strach
Ale ja tego dnia miałem szczęście
I pomyślałem sobie, że trudno znaleźć
Człowieka o dobrym sercu
Czy mnie słyszysz ? Czy widzisz ?
Nie słyszysz mnie ? Nie widzisz ?
Pracowaliśmy, pracowaliśmy
Do kresu sił, żeby zarobić
W zawierusze, w śniegu
W deszczu
Przecięliśmy ten Boży kraj jak nożem
A pot zalewał oczy, choć na pewno gdzieś
Można żyć lepiej
Płacz moich dzieci dźwięczy w mych uszach
Ciągle widzę ich łzy
Wspomnienia o tych, których zostawiłem
Nie chcą mnie opuścić
Czy jeszcze kiedyś wrócę ?
Czy ich jeszcze zobaczę ?
Nigdy nie zapomnę tej nocy
Kiedy machały ojcu na pożegnanie
Przybyliśmy z Południa
Przybyliśmy z Północy
Z kilofami i łopatami
Niosąc nowy porządek
Nie bojąc się tego co na nas czekało
Takich jak my nie zobaczą już nigdy
Wbijając w szyny ostatni gwóźdź
Obolałymi i krwawiącymi rękami
Układaliśmy tory
A słońce spalało nasze plecy
Płacz moich dzieci dźwięczy w mych uszach
Ciągle widzę ich łzy
Wspomnienia o tych, których zostawiłem
Nie chcą mnie opuścić
Nigdy nie zapomnę tej nocy
Nocy naszego rozstania
Kładliśmy szyny
Spaliśmy pod gołym niebem
Pracowaliśmy w ciemności, żyli w zagrożeniu
Nie baliśmy się niczego
Takich jak my już nigdy nie będzie
"Nie potrafię tańczyć"
Gorące słońce przygniata mnie swą siłą
I pali me stopy, kiedy spaceruję
Gorące słońce powoduje, że się pocę
Aligator zbliża się, nie dostanie mnie, o nie
Nie potrafię tańczyć
Nie potrafię rozmawiać
I jedyna rzecz charakterystyczna dla mnie
To sposób w jaki spaceruję
Nie potrafię tańczyć
Nie potrafię śpiewać
Po prostu stoję tu i sprzedaję
Niebieskie dżinsy siedzą na plaży
Jej pies co prawda rozmawia ze mną
Ale ona jest niedostępna
A jakie ciało ukrywa się pod tą bluzeczką
Lecz co z tego, skoro ona pragnie tylko
Wypominać mi to, czego nie umiem robić
Bo ja nie potrafię tańczyć, nie potrafię rozmawiać
Jedyna rzecz charakterystyczna dla mnie
To sposób w jaki spaceruję
Nie potrafię tańczyć, nie potrafię śpiewać
Po prostu stoję tu i sprzedaję
I sprawdzam czy wszystko jest na swoim miejscu
Bo nigdy nie wiadomo kto się nam przygląda
Jakiś smarkacz rozlał piwo na moje buty
A grubas rozmawia próbując skraść moje smutki
Widzę jej uśmiechniętą twarz poprzez zasłonę dymu
Nigdy nie sądziłem, że tyle się może zdarzyć
Kiedy nic się nie robi
Bo przecież nie potrafię tańczyć i nie umiem śpiewać
Jedyna rzecz charakterystyczna dla mnie
To sposób w jaki spaceruję
Nie potrafię tańczyć, nie potrafię rozmawiać
Po prostu stoję tu i sprzedaję
I sprawdzam czy wszystko jest na swoim miejscu
Bo nigdy nie wiadomo kto się nam przygląda
Jakieś doskonałe ciało z doskonałą twarzą
"Nigdy nie mamy czasu"
Nigdy nie mamy czasu o tym porozmawiać
Wydaje mi się, że zgubiliśmy coś gdzieś po drodze
Ale wciąż idziemy dalej
Przeżywamy nasze życia, prześladowani przez
To wszystko o czym mówimy i co robimy
Nadal, jednak tęsknię, kiedy jestem sam z tobą
Nie, nigdy nie mamy czasu, aby coś zmienić
Nie chcesz spróbować zacząć wszystkiego od początku
Musimy przejść bardzo długą drogę
Tylko po to, aby odkryć to, o czym oboje wiemy
Czy nie widzisz co się dzieje ?
To takie smutne, że tak wspaniała miłość przeminęła
Wszystko co wiem jest prawdą
Wszystko o co cię proszę to
Abyś tylko rozejrzała się dookoła i zobaczyła, że
Żyjesz marzeniami
Gdy nic nie jest realne i nie jest tym
Czym wydaje się być
Nigdy nic się nie zmieni
Jeśli obawiamy się nawet rozmawiać z sobą
Bardzo trudno przyjdzie pogodzić się z klęską
Bo zawsze myśleliśmy, że mamy wszystko
Cóż wiesz, że nadszedł czas, aby to powiedzieć
Jesteśmy już zmęczeni, zagubiliśmy się
Och, mógłbym wykrzyczeć, że
Powinnaś była to wszystko dojrzeć
I zrozumieć wcześniej
Ale, och nie, to takie smutne, takie smutne
Że tak się stało
Wiem, powiem to wszystko teraz
"Czy śnisz, kiedy śpisz"
Ciemność i jasność, sen i jawa
Próbując utrzymać ręce na kierownicy
Nie zauważyłem zakrętu w tym ulewnym deszczu
Nie zauważyłem jak weszła na jezdnię
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Wspomnienia pozostały
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Nigdy nie zrozumiałem co się wtedy ze mną stało
Nie zatrzymałem się, aby zobaczyć co zrobiłem
Pędziłem przed siebie prosto
W nadziei, że dystans
Wszystko naprawi
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Wspomnienia pozostały
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Przez całe moje życie leżysz tam w milczeniu
Przez całe moje życie, w tym niesprawiedliwym świecie
Przez całe moje życie
I tylko ja wiem dlaczego
To będzie moje przekleństwo
Nigdy nie uwolnię się od tego
Będę uwięziony w pułapce wspomnienia o niej
Aż do dnia w którym otworzysz swe oczy
Proszę, zbudź się
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Słyszałem o tym w radiu, widziałem to w telewizji
Ale czy mogę zabrać mój sekret do grobu
Gdybym mógł przeżyć to raz jeszcze
Czy postąpiłbym tak samo ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Czy śnisz, kiedy śpisz ?
Przez całe moje życie nawiedzać mnie będzie
Przez całe moje życie tylko ta jedna chwila
Przez całe moje życie, aż do śmierci
I to będzie moje przekleństwo
Nigdy się nie uwolnię, przez całe moje życie
Będę więźniem jej pamięci
Przez całe moje życie
Aż do dnia w którym otworzysz swe oczy
Przez całe moje życie leżysz tam w milczeniu
Przez całe moje życie, w tym niesprawiedliwym świecie
Przez całe moje życie
I tylko ja wiem dlaczego
To będzie moje przekleństwo
Nigdy nie uwolnię się od tego
Będę uwięziony w pułapce wspomnienia o niej
Aż do dnia w którym otworzysz swe oczy
"Powiedz mi dlaczego"
Matki płaczą na ulicach
A dzieci umierają u ich stóp, powiedz mi dlaczego ?
Ludzie głodują
Jedzenia jest mnóstwo, ale nie ma nikogo
Kto by je podarował, powiedz mi dlaczego ?
Czy widzisz ten promień słońca ?
Czy widzisz go w mych oczach ?
Czuję ogień
Który płonie
Gniew i nadzieja tkwią głęboko
Tak głęboko w mym sercu
A przed mymi oczami...
Dla niektórych jest już za późno
Chyba nikt nie słucha
Ludzie śpią na ulicach
Nie mają domów, nie mają co jeść
Powiedz mi dlaczego ?
Spójrz w ich pytające oczy
Posłuchaj płaczu ich dzieci
Powiedz mi dlaczego ?
Jeśli istnieje Bóg
To czy on to wszystko naprawdę widzi ?
Czy może dać promyk nadziei
W tym ogromie bólu i smutku ?
Powiedz mi co on widzi
Kiedy patrzy na ciebie
I kiedy patrzy na mnie
Co chciałby powiedzieć ?
Chyba nikt nie słucha
Czy uwierzycie, że
To się jeszcze zdarza
W tych czasach i w tym miejscu
Politycy mogą uchronić swe życie
Ale nie obronią swej godności
Tak, po prostu trzeba dalej wierzyć
Bo wciąż nie jest za późno
Mówisz, że nie możesz nic na to poradzić
A czy prawd dla ciebie i dla nich są inne
Powiedz mi dlaczego ?
Posłuchaj, czy widzisz ten promień słońca
Czy widzisz go w mych oczach ?
Czuję ogień, który płonie
Gniew i nadzieja tkwią głęboko
Tak głęboko w mym sercu
A przed mymi oczami...
Dla niektórych jest już za późno
Chyba nikt nie słucha
Przyjdź i weź mnie stąd
Przyjdź i weź mnie stąd, oni płaczą...
"Żyć wiecznie"
Czuję się dzisiaj tak bardzo zmieszany
Oni, chyba znów zmienili jakieś prawa
Wciąż staram się
Żyć tak, aby pozostać
Zdrowym i normalnym
Będę żyć wiecznie, zawsze dłużej o to jedno jutro
Żyć wiecznie, zawsze dłużej o to jedno jutro
Słyszałem o tym w radiu
Ale to, co mówili zbyt często było kłamstwem
A teraz my musimy robić rzeczy
Które oni przedtem uważali za złe
Tylko po to, żeby pozostać zdrowym i silnym
I żyć wiecznie, zawsze dłużej o to jedno jutro
Żyć wiecznie, zawsze dłużej o to jedno jutro
Wiem, że was nie potrzebujemy
Wiem, że wam nie wierzymy
Tak naprawdę to nie macie odpowiedzi
Myślicie, że wiecie o wszystkim lepiej
Myślicie, że to ma jakieś znaczenie
Wy, po prostu, chcecie rządzić życiem każdego z nas
Myślę, że zmienię dzisiaj swe życie
Minęły już czasy słabości
I nie będę się tłumaczyć dlaczego
Wszystko czego potrzebuję
To jakoś przeżyć ten dzień
Albo, po prostu, dotrwać do jutra
Zawsze dłużej o to jedno jutro
Żyć wiecznie, czy naprawdę chcesz żyć wiecznie ?
"Spokojnie, me serce"
Spokojnie, me serce
Spróbuj ostudzić nieco to uczucie
Przecież wiemy, co kiedyś się zdarzyło
I dobrze wiemy co jeszcze może się wydarzyć
Spokojnie, me serce
Szukam w tobie oparcia
Nie czyń niczego pochopnie
Nie zwierzaj się jej jak się czujesz
Spokojnie, me serce
Nie pozwól mi zginąć
Zatrzymam dla ciebie miejsce
Gdzieś w głębi mnie
Spokojnie, me serce
Proszę, powiedz jej by była cierpliwa
Bo nigdy dotąd
Nie pragnąłem niczego bardziej
Jeśli wskrzeszę w sobie to uczucie
I będę wiedzieć, że jest jakaś szansa
Och, to będę tam
Tak, będę tam
Będę tam dla ciebie
Kiedy tylko zechcesz
Kiedy tylko zadzwonisz, natychmiast się pojawię
Tak, będę tam
Spokojnie, me serce
Nie pozwól, aby zobaczyła twe łzy
Bez względu na to, gdzie pójdę
Ona zawsze będzie ze mną
Spokojnie, me serce
Spróbuj ostudzić nieco to uczucie
Przecież wiemy, co kiedyś się zdarzyło
I dobrze wiemy co jeszcze może się wydarzyć
Tak więc, spokojnie, me serce
"Taki już jest ten świat"
Jeśli otrzesz łzy
To czy ból też zniknie ?
Jeśli dasz broń przerażonemu człowiekowi
To czy on przestanie się bać ?
Stoimy tak i patrzymy jak
Gasną światła miasta, jedno po drugim
Matka Natura siedzi po drugiej stronie
Z naładowaną bronią
Dlaczego niebo jest tam niebieskie ?
Dlaczego niebo jest tam czerwone ?
Nadszedł czas, by zapytać o przyczynę
Czy niebieskie niebo powinno spotkać niebo czerwone ?
Czy prawa w ogóle powinny się zmieniać ?
Wszystko o czym oni mówią już znamy
Czas nam sprzyja
Ten świat był już tu kiedyś
Wcześniej krążąc i krążąc i krążąc
Akceptujemy to co potrafimy zrozumieć
Tak już jest ułożony ten świat
Taki miał być
Jest dobro i jest zło
Jest słabość i jest siła
Tak już jest ułożony ten świat
Taki miał być
Odbierz możliwość ruchu kręcącemu się kołu
I obserwuj, jak się zatrzymuje
Odbierz niebezpieczeństwo czystemu płomieniowi
Co ci zostanie ?
Jeśli odbiera się gniew złamanemu sercu
Nie czuje się żadnego bólu
Czy przysiągłbyś, że gdybyś miał dodatkową
Szansę, nie zrobiłbyś tego jeszcze raz ?
Dlaczego niebo tam...
Akceptujemy to...
"Od kiedy cię utraciłem"
W jednej chwili cały mój świat legł w gruzach
Jak poranne sny, które nagle znikają
Jak pył na dłoni, zdmuchnięty na podłogę
Życie już nigdy nie będzie takie, jak dawniej
Bo moje serce rozpadło się w kawałki
Tak, moje serce jest rozdarte
Od kiedy odszedłeś
Nie potrafię w to uwierzyć
Tak trudno jest znaleźć odpowiednie słowa
Jak zamek z piasku, który zmywa woda
Życie już nigdy nie będzie takie, jak dawniej
Bo moje serce rozpadło się w kawałki
Tak, moje serce jest rozdarte
Od kiedy cię utraciłem
Och, już nigdy nie zobaczysz
Och, już nigdy nie poznasz
Tych wszystkich rzeczy, które zaplanowałem
Rzeczy, które mieliśmy robić razem
Trzymałem twą dłoń tak mocno
I nie mogłem jej wypuścić
Życie już nigdy nie będzie takie, jak dawniej
Bo moje serce rozpadło się w kawałki
Tak, moje serce jest rozdarte
Od kiedy odszedłeś
"Znikające światła"
Może kiedyś byłoby zupełnie inaczej
Gdybyśmy mieli szansę zacząć wszystko od początku
Ale teraz pozostaje nam jeszcze jedno blednące
Wspomnienie
Nieostre, choć wciąż z wyraźnym konturem
Daleko, daleko stąd są jakieś znikające światła
Które zostawiają nas wszystkich z tyłu
Zagubionych w zmieniającym się świecie
Wiesz, że tamte dni to było nasze życie
Pamiętaj
Jak niekończąca się historia
Którą czasem musimy opowiedzieć do końca
Wciąż idziemy dalej oszukując się
Że nadejdzie znów nowy dzień w naszym życiu
Daleko, daleko stąd...
Jeszcze jedno "witaj", jeszcze jedno "żegnaj"
I tak wiele rzeczy, których
Już nigdy więcej nie zobaczymy
Dni życia, które wydawały się tak nieistotne
Nabierają znaczenia i stają się ważne znacznie później
Daleko, daleko stąd...
|