Teksty - menu

U2

"The Unforgettable Fire"
(Niezapomniany ogień)
1984

1. A sort of Homecoming
2. Pride
3. Wire
4. The Unforgettable Fire
5. Promenade
6. 4th of July
7. Bad
8. Indian Summer Sky
9. Elvis Presley and America
10. MLK


"Powrót do domu"
Już wiesz, że czas odejść
Wyruszyć w drogę przez zamieć
Przez pola żałoby
Do odległego światła

Bardzo pragniesz czasu
Czasu by uzdrawiać, pożądać, czasu
A ziemia pod twymi stopami porusza się
Pod pejzażem twych własnych marzeń

Och, stąpamy po granicy
I wciąż biegniemy
Biegniemy nie oglądając się wstecz
Będę tam, będę tam
Dziś wieczór, na autostradzie wiodącej gdzieś stąd

Wszystkie mury miasta wokół nas runą
Kurz otworzy zasłonę dymną
Twarze poorane jak pola, które niegdyś
Nie stawiały oporu

Żyjemy przy drodze
Na zboczu wzgórza, gdy eksplodują doliny
Przemieszczona, zduszona
Ziemia ma już siebie dość

(No chodź ruszaj w drogę,
No chodź, mówię do ciebie)

Och, stąpamy po granicy
I wciąż biegniemy
Biegniemy nie oglądając się wstecz
Dziś wieczór, dziś wieczór

(No chodź ruszaj w drogę,
No chodź, mówię do ciebie)

Wiatr uderzy zimą
Walcem błyskawic, jak wybuch bomby
I nie będzie żadnych słów, tylko krzyk...

Dziś w nocy przerzucimy most
Nad morzem i lądem
Popatrz na niebo i płonący deszcz
Ona umrze i ożyje znów
Dziś w nocy

Twe serce bije tak wolno
Wśród deszczu i śniegu
Przez pola żałoby
Do odległego światła
Och, nie martw się, nie płacz
Gdyż dziś wieczór, nareszcie
Wracam do domu
Wracam do domu
Do góry

"Duma (W imię miłości)"
Jeden człowiek przychodzi w imię miłości
Inny przychodzi i odchodzi
Jeszcze inny przychodzi by osądzać
Drugi by wszystkiemu zaprzeczyć

W imię miłości
Cóż jeszcze w imię miłości
W imię miłości
Cóż jeszcze w imię miłości

Jeden człowiek złapany
Na płocie z drutu kolczastego
Inny stawia opór
Jeszcze inny, który przegrał, leży na pustej plaży
Drugi zdradzony pocałunkiem

W imię miłości
Cóż jeszcze w imię miłości
W imię miłości
Cóż jeszcze w imię miłości

Wczesny ranek czwartego kwietnia
Głośny dźwięk strzału rozlega się w Memphis
Nareszcie jesteś wolny
Odebrali ci życie
Ale nie zdołali odebrać ci twej dumy

W imię miłości
Cóż jeszcze w imię miłości
W imię miłości
Cóż jeszcze w imię miłości

W imię miłości...
Do góry

"Lina"
Jestem niewinny a zarazem winny
Zbrodni możliwej teraz do uchwycenia
Taki ładny dzień, odrzuć swe życie
Taki ładny dzień, pozwól mu odejść
Nie mogę uwierzyć w ten chłód w jego oczach
Chłód w sercu i duszy
Sercu i duszy

Chłodny człowiek, takie chłodne serce, taki
Chłodny sposób bycia, dlaczego masz cierpieć
Sprzedany w ciemności, została mi dusza
Sprzedany w ciemności, najdłuższy sen
Najdłuższy sen

Ja wchodzę, a ty wychodzisz, przybywasz
Tutaj, znów tu jesteśmy, teraz postaw na co chcesz
Czy to już czas, czas by wygrać lub stracić ?
Czy to już czas, czas wyboru ?
Nie mogę uwierzyć w ten chłód w jego oczach
Więc gdzieś głęboko nie ma we mnie ognia
Chłód w jego sercu i duszy

Kiedy tylko będziesz na ziemi, pocałuj go
Czy nie zabierzesz mnie
W porządku każ mi tylko iść dalej
W porządku Jack, masz rację Jack, podejdź
Bliżej i przetnij, przetnij gardło, wykrwaw się
Jestem po twojej stronie, bądź po tej stronie
W porządku Jack, zejdź z mych pleców
Nie jestem naiwniakiem, dam ci nadzieję
On jest liną, on jest liną
Moim jedynym ratunkiem
Do góry

"Niezapomniany ogień"
Lód, twe jedyne rzeki zamarzają
Światła miasta lśnią jak srebro i złoto
Wyłaniasz się z nocy
Twe oczy są czarne jak węgiel
Idź, przejdź
Idź, aż zaczniesz biec i nie oglądaj się
Bo tutaj jestem ja

Karnawał, koła wirują i wzlatują w górę
Wśród alkoholu
Czerwone wino, które przenika przez skórę
Twarz w twarz, w suchym miejscu pozbawionym wody
Idź, przejdź
Tak smutno jest napastować twą miłość więc zostań
Zostań tym razem

Zostań dziś wieczór w kłamstwie
Pytam tylko, lecz sądzę, że wiesz
Chodź zabierz mnie stąd
Chodź zabierz mnie stąd
Chodź zabierz mnie do domu
Do domu znów

A jeśli góry się rozpadną
Lub znikną w morzu
Żadnej łzy, nie, ja
Nie zostanę tym razem
Nie zostanę dziś wieczór w kłamstwie
Nawet jeśli jest to czas miłości
Jeżeli zachowasz swą miłość
To ocal swe łzy
I nie każ mi tam iść
Nie zmuszaj mnie do tego
Dziś wieczór
Dziś wieczór
Do góry

"Promenada"
Ziemia, niebo, krajobraz, czy ona znowu wróci ?
Ludzie ze słomy, sala bilardowa
Słowa, które budują lub niszczą, suchy kurz
Kości, piasek i kamień
Płot z drutu kolczastego skaleczył mnie
Chciałbym iść krętymi schodami
Na wyższe piętro
I jak fajerwerk wybuchnąć
Rzymskie świece, błyskawica rozświetla niebo
Pod stopami zniszczone ulice
Krawężnik, chodnik
Widzę jak wpatrujesz się w otwartą przestrzeń
Czy podszedłem teraz bliżej, poza tę twarz ?
Och powiedz mi, Cherry zatańcz ze mną
Niech to będzie szalona noc
W górę krętymi schodami na wyższe piętro
Obrazki, nadmorskie miasto
Coca cola, piłka nożna
Radio, radio, radio, radio
Do góry

"4 lipca"
(Utwór instrumentalny)

"Zły"
Jeśli odwrócisz się
Jeśli znów się zgubisz
To gdy tylko będę mógł
Pozwolę ci odejść, przeminąć
Poddać się

Gdybym mógł porzucić
To pozbawione życia życie na wiatr
Zostawić to gliniane serce
I zobaczyć jak odchodzisz

W noc, przez deszcz
W pół-światło, przez ogień
Gdybym mógł - przez siebie, uwolnić twego ducha
Wyprowadziłbym twoje serce
Zobaczyłbym twą ucieczkę
W światło i w dzień
Żeby tak pozwolić odejść i znaleźć drogę
Żeby tak pozwolić odejść i znaleźć drogę
Jestem rozbudzony
Jestem rozbudzony
Rozbudzony
Nie śpię

Gdybyś ich zapytała, to może powiedzieliby ci to
Co ja chciałem ci przekazać
Prawdziwe barwy wzlatują w błękicie
Błękitne jedwabne niebo i płonąca flaga
Barwy zderzają się w przekrwionych oczach
Gdybym mógł, wiesz, pozwoliłbym
Odejść tej rozpaczy
Nieład, rozłąka, potępienie, objawienie
W pokusie, izolacji, opuszczeniu
Idź i znajdź drogę
Jestem rozbudzony
Jestem rozbudzony
Rozbudzony
Nie śpię, o nie, nie
Do góry

"Babie lato na niebie"
Głęboka wyrwa gdzieś w oceanie, niebo jest
Takie jak tam, nie wiem skąd się wzięła
Ta polanka w sercu lasu
Biegnę tam, aby dotknąć światła, niebo
Niebo jest błękitne

Głęboko, głęboko w ziemi jest otwór
Gdybym mógł, wzniósłbym się
W powietrze by popłynąć pod prąd
Hej, hej, hej, wysoko na niebie
Niebo jest błękitne

Zgubić gdzieś po drodze
Iskrę rodzącą ogień
Zabłysnąć i zasnąć
Tego najdłuższego dnia

Wiatr przewiewa me serce
Wiatr przewiewa mą duszę
Wiatr przewiewa me serce
Wiatr przewiewa mą duszę
Wiatr przewiewa me serce
Wiatr wieje w mej duszy

Oddaj się temu najdłuższemu dniu
Oddaj się, rozdaj to wszystko

Dwie rzeki płyną zbyt głęboko
Pory roku tak jak i ja się zmieniają
Światło, uderza najwyższe drzewa
Z dala od światła, z dala od światła
W górę w niebo
W błękitne niebo
Do góry

"Elvis Presley i Ameryka"
Twe niebo jest zasmucone
A twe serce - tak zimne, kiedy jestem z tobą
Nigdy jeszcze się tak nie czułeś
Czas jest po twojej stronie
Twój czas - o, nie mów, nie mów do mnie

Jestem trochę sentymentalny
Ale nic cię to nie obchodzi
Jeśli wezmę kawałek twojego serca
Beznadziejnie, tak beznadziejnie
Próbuję się przebić przez ciebie i mnie

I odkryłeś drogę swego przeznaczenia
Dokąd ona wiedzie ?
Choć odszedłeś ode mnie
To i tak wiem, że jeszcze kiedyś tu wrócisz

Ty wiesz - a ja nie
Nikt ci nie powiedział jak
Ty wiesz - otrzyj pot z białych brwi
I zależy ci - a nikt nie powiedział
Ty próbowałeś
A twe serce - pozostało gdzieś na boku
Deszcz zacina
A wstyd nie chce odejść
I ten deszcz wciąż pada i pada
I ten wstyd

Wtedy mogę się czuć jak kiedyś
Teraz to trochę boli, widzę podłogę
Zbierasz mnie
Zbierasz te kawałki
Na tej podłodze
Do góry

"Martin Luther King"
Śpij, śpij tej nocy
I niech się spełnią twe sny
A jeśli przyjdzie burzowa chmura
To niech pada
Niech pada deszcz
Niech tak będzie, niech tak się stanie
Śpij, śpij tej nocy
I niech się spełnią twe marzenia
A jeśli przyjdzie burzowa chmura
To niech pada
Niech pada deszcz, pada deszcz

Teksty - menu  Do góry  Strona główna

Tłumaczenie: Katarzyna Tatarczuch
i Katarzyna Malita