"Walący się"
To właśnie jest sprawa czasu, postać
mowy która rozrywa umysł
przez cały dzień
Jak minuty mijają, druga
myśl, stracona chwila, czas
miniony
I wszystkie zmiany, zawsze
nigdy ostanie, nic takiego jak zawsze,
To wszystko zbyt wcześnie jest przeszłością.
Walący się, walący się, upadek,
Upadek, walący się.
Walący się, walący się, upadek,
Upadek, walący się.
Bogowie deszczu z Zippos, blaszany człowiek
z sercem
Zakończenie bez początku, wyścig
bez startu
Dlatego nigdy nie wygrasz, dlatego
nie możesz przegrać i rozpadasz się.
Walący się, walący się, upadek,
Upadek, walący się.
Walący się, walący się, upadek,
Upadek, walący się.
Tarot oznajmia ruch wykonany
palcem pułapki pustego szkła.
Igły zaczynają wykonywać ich
znak, próbujesz się ukryć,
opuszczasz ścieżki,
Marzę o ogniu i wodzie, marzę
o pustyniach, obmyślam plany,
One są, tak jak góry i zamki,
tylko ziarenkami piasku.
Walący się, walący się, upadek,
Upadek, walący się.
Walący się, walący się, upadek,
Upadek, walący się.
Bogowie deszczu z Zippos, blaszanemu człowiekowi
krwawi serce,
Zakończenie bez początku, wyścig
bez startu
Dlatego nigdy nie wygrasz, dlatego
nie możesz przegrać i rozpadasz się.
I walący się, walący się,
upadek, upadek, walący się.
Walący się, walący się, upadek,
upadek, walący się.
"Obietnica poprawy"
Walnąłem pięścią w zegar przy 35, dziękuję
Bogu, że wciąż żyję,
Czasem ciężko mi uwierzyć, że moje
serce jeszcze wciąż bije, że wciąż jestem
na nogach,
Dam ci obietnicę, dam ci obietnicę
poprawy.
Staczałem się od bardzo,
bardzo dawna, deptałem po
dolarach, by podnieść dziesięciocentówkę,
Droga którą widzę, nie zadziała,
Całuję przeszłość
na pożegnanie,
Dam ci obietnicę, dam ci obietnicę
poprawy,
Nie mam już więcej cierpliwości,
Nie mam już więcej czasu,
Jestem zmęczony następującymi zdarzeniami, wierny
towarzyskiemu życiu,
Chcę zmienić świat i
zaczynam od siebie samego,
Osobiste objawienie dotyczące
wszystkich innych,
Wszyscy jesteśmy samotni i wszyscy
szukamy czyjejś pomocy,
Zbyt zajęci miażdżeniem liczb i walką
dla samych siebie,
Wystarczy życzliwość, odrobina miłości
i troska,
A planeta na której żyjemy może być
niebem, które możemy dzielić, obietnica poprawy.
Łzy głodnych dzieci spadają
w pył,
Odpadki ze stołów ludzi bogatych mogą wypełnić
ich wygłodniałe usta,
Kiedy niektórzy pragną wody inni
upijają się winem,
...
Dam ci obietnicę, dam ci obietnicę
poprawy,
Nie mam już więcej cierpliwości, nie mam już
więcej czasu,
Jestem zmęczony następującymi zdarzeniami, wierny
towarzyskiemu życiu,
Chcę zmienić świat i
zaczynam od siebie samego,
Osobiste objawienie dotyczące
wszystkich innych,
Wszyscy jesteśmy samotni i wszyscy
szukamy czyjejś pomocy,
Zbyt zajęci miażdżeniem liczb i walką
dla samych siebie,
Wystarczy życzliwość, odrobina miłości
i troska,
A planeta na której żyjemy może być
niebem, które możemy dzielić, obietnica poprawy.
"Niekompletny"
W naszym
domu 140 kanałów
nadawanych z satelity - ale
ja patrzę na ciebie.
Muszę zapłacić pół miliona rachunków,
nigdy nie usłyszysz o tym ani słowa -
marzę o tobie,
Czuję się taki
niekompletny,
to zdaje się tak niezupełne,
Gdybyśmy tylko mogli
zmniejszyć dystans,
Gdybyśmy tylko mogli przekroczyć granice,
Gdybyśmy tylko mogli wypełnić przestrzeń
powstałą między nami przez ten cały czas,
Ty mnie wcale już nie słyszysz,
ty
mnie wcale nie dotykasz, ty mnie
wcale nie poznajesz.
W walizce na strychu
jest suknia ślubna
i tyle wspomnień -
Myślę o tobie,
Gdzie duchy
letnich motyli
zbierają się w kurzu -
Tęsknię za tobą.
Czuję się taki
niekompletny,
to zdaje się tak niezupełne,
Gdybyśmy tylko mogli
powrócić do tamtych dni, gdy nigdy nie było
ran do leczenia,
kiedy wszystko było idealne a
nasz sen taki realny,
Ty mnie wcale już nie słyszysz,
ty
mnie wcale nie dotykasz, ty
mnie wcale nie poznajesz.
Czuję się taki
niekompletny,
to zdaje się tak niezupełne,
Kiedy nie było
żadnych pytań o to kim lub czym
jesteśmy,
a przyszłość nam mówiła,
że modlitwy spełnią się
Ty mnie wcale już nie słyszysz,
ty
mnie wcale nie dotykasz, ty
mnie wcale nie poznajesz.

"Pochylony krzyż"
Wiadomość
zostawiona w
wysokiej trawie przez obcego, który
przechodził tędy wcześniej,
I posadził tu nasiono,
teraz z niego gorzkie żniwo jego
zapomnianej wojny,
Zostawiłem swą miłość
w jaskini i
krzyżem ją zaznaczyłem,
żeby stał prosty i prawdziwy,
nie samotny w cieniu doliny,
wśród szczątków tych
których kiedyś znaliśmy,
Idź więc ze mną
dziecię me, lecz stąpaj
miękko po ziemi,
patrz uważnie na swe stopy
kiedy dotykają jej,
Uważaj ciągle na znaki
i posłuszny bądź wciąż im,
wszystko może być stracone
przez jeden fałszywy krok na ziemi pochylonego krzyża.
Leżą u stóp lasu,
na polach, gdzie tylko
cienie ośmielają się grać,
Wymywane ze zboczy gór
wiosną, gdy
śniegi topią się,
Tak więc bądź pewien,
że gdy wyruszasz
w podróż, bierzesz narzędzia i znaczysz miejsca,
które znalazłeś,
Zrobisz krzyż i upewnisz się,
że jest pochylony tak, by inni nie weszli
na twoją ziemię.
Idź więc ze mną
dziecię me, lecz stąpaj
miękko po ziemi,
patrz uważnie na swe stopy
kiedy dotykają jej,
Uważaj ciągle na znaki
i posłuszny bądź wciąż im,
wszystko może być stracone
przez jeden fałszywy krok na ziemi pochylonego krzyża.
Zostawiłem swą miłość
w jaskini i
krzyżem ją zaznaczyłem,
żeby stał prosty i prawdziwy.
"Uzdrowiciel"
Gdy twoje ciało czuje
się źle,
jest tylko jedno, czego chcesz.
Chcesz oddalić ból
i wyjść na spacer po deszczu.
Patrzysz na kwiaty, idąc do łóżka
po prostu zapytaj człowieka
wewnątrz twojej głowy,
twojego ducha, który nie musi się smucić.
Wszystko, co musisz robić, to uwierzyć
Uzdrowicielowi,
uzdrowicielowi
Wszystko, co musisz robić, to czuć
jak twoje ciało zaczyna zdrowieć.
Koniuszki palców świętego ognia
nie utrzymają słodkiego pożądania.
Nigdy nie stanie się to, co powiedział lekarz,
uzdrowiciel odpłynie.
To jest nieśmiertelność dla dwóch,
cuda które przyjdą
do ciebie
od uzdrowiciela,
uzdrowiciela
Czy mogę położyć moje ręce na
tobie,
Czy mogę położyć moje ręce na tobie?
Uzdrowiciel,
uzdrowiciel
Wiara, nadzieja i miłosierdzie,
prosta względność.
On potrafi sprawić, abyś zrozumiał,
że wszystko co musisz zrobić, to wziąć
jego rękę.
Koniuszki palców świętego ognia
nie utrzymają słodkiego pożądania.
Nigdy nie stanie się to, co powiedział lekarz.
Posłuchaj człowieka wewnątrz
swojej głowy.
Uzdrowiciela,
uzdrowiciela
Czy mogę położyć moje ręce na
tobie,
Czy mogę położyć moje ręce na tobie?
Pozwól mi położyć swoje ręce na
tobie,
Pozwól mi położyć swoje ręce na tobie
Czy mogę położyć moje ręce na
tobie,
Czy mogę położyć moje ręce na tobie, tobie, tobie,
tobie,
tobie, tobie, tobie, tobie
Uzdrowiciel,
uzdrowiciel,
uzdrowiciel
"Obrzędy
przeprawy"
Prawo do przeprawy,
okrutny
obrót losu, żadna nowa karta
nic mi dostrzec nie pozwala.
Aż jest za późno, już się stało,
a ja zostaję dziwiąc się, gdzie
podziała się nasza miłość.
Nie mogę szczerze powiedzieć,
że nadal ufam swoim uczuciom
do ciebie.
Wiedziałaś, że źle
robiliśmy.
Myślisz, że przeprosiny
zmienią to na dobre.
Może w tej piosence usłyszysz mnie
po raz pierwszy
i uda ci się zobaczyć światło.
Życie z tobą to jak
parkowanie na wjeździe do bramy
tylko by czekać na odholowanie.
Zapłacę mandat i wrócę, lecz
zaczyna mi brakować powodów,
by trwać.
Wiedziałaś, że źle
robiliśmy.
Myślisz, że przeprosiny
zmienią to na dobre.
Może w tej piosence usłyszysz mnie
po raz pierwszy
i uda ci się zobaczyć światło.
X 2
Z tym prawem do
przeprawy odzyskuję
swe serce,
korzystam z prawa odejścia, jakby na sygnał,
nie chcę już tej roli
w twoich autorskich sztukach,
gdzie każdy skradziony pocałunek
tylko udowadnia, że szczęśliwe
zakończenia nie istnieją
Plaga
duchów
(I) "Stare strachy"
Znalazłem dom w
ciemności,
Znalazłem dom w ciemności,
Znalazłem dom w ciemności,
Pusty żołądek, pusta
głowa, ciało
leżące na pustym łóżku,
A wokół łomocze burza
i
nadchodzi deszcz, dni mijają a ja
wciąż myślę, w jakie miejsce trafiłem.
Znalazłem miejsce w
ciemności, znalazłem
dom w ciemności, w
ciemności, dom, w ciemności.
Pokój pełen jest
przechodniów,
obcych wśród cieni słychać płacz,
a wkoło duchy się skrywają,
Gdy nadchodzą deszcze,
gdy
to burzy czas, kiedy zastanawiam się
gdzie w ciemności miejsce me,
Dom.
(II)
"Kopiemy głęboko"
Kopiemy głęboko w
ciemności,
głęboko wbijamy się w ziemię, głęboko w ziemię,
kopiemy
Zatopieni w ciemności, kopiemy głęboko,
głęboko w ziemię, głęboko
kopiemy
Zatopieni w ciemności, kopiemy głęboko,
w ziemię, w ziemię,
kopiemy to
Zatopieni w ciemności, wbijamy się
w ziemię, głęboko w ziemię, głęboko
kopiemy to
Patrzyliśmy na insekta
błąkającego się po
krańcach swego świata, płatku lilii
unoszącym się na zielonym lustrze,
w którym niewidzialny karp wiruje
niczym chmury przed burzą.
Nadchodzi pora deszczów,
jej czas się zbliża.
A kiedy nadeszła, nie
było
schronienia, miejsca by się schować,
Ma wizja się rozmyła, nie mogłem
oddychać, próbowałem
trzymać się czegoś
rzeczywistego.
Nic już nie zostało, nie ma dokąd
iść, żadnej prostej drogi, które zmyły
szalejące strumienie,
poniosły w dół rzeki wraz z
moimi rozwianymi marzeniami.
Kopiemy głęboko w
ciemności,
głęboko wbijamy się w ziemię, głęboko w ziemię,
kopiemy
Zatopieni w ciemności, kopiemy głęboko,
głęboko w ziemię, głęboko
kopiemy
Zatopieni w ciemności, kopiemy głęboko,
kopiemy to, kopiemy to, kopiemy to,
Zatopieni w ciemności, wbijamy się
w ziemię, głęboko w ziemię, głęboko
kopiemy to.
Spętany kozioł beczy
w rogu cmentarza,
a nad nim jaszczurki wiszą nieruchomo,
niczym kamienne anioły, ich
złamane skrzydła rzucają długie
cienie w trawę, gdzie
kryją się skorpiony.
Z dżungli uciekają wszystkie tygrysy.
I pod koniec miałem
dosyć pytań,
czy mógłbym poczuć się teraz szczęśliwy
tak jakbyś potrzebował, bym przekonał cię,
że wszystko jest w porządku.
Czy zabierzesz mnie z powrotem?
Kopiemy głęboko w
ciemności,
głęboko wbijamy się w ziemię, głęboko w ziemię,
kopiemy
Zatopieni w ciemności, kopiemy głęboko,
głęboko w ziemię, w ziemię, w ziemię,
w ziemię kopiemy
Zatopieni w ciemności, kopiemy głęboko,
kopiemy głęboko, głęboko,
kopiemy to
Zatopieni w ciemności, wbijamy się
w ziemię, w ziemię, w ziemię, w ziemię
kopiemy to.
Czy teraz jesteś szczęśliwy?
Ciągle pytasz,
pytasz czy jestem już szczęśliwy?
Czemu mi nie powiesz, że jestem teraz szczęśliwy?
Czy teraz jesteś szczęśliwy?
Szczęśliwy? Szczęśliwy?

(III)
"Czekoladowe żaby"
Nadęte zwłoki
nierozwiązanych
morderstw i starych rewolucji
kręcą piruety i tańczą pomiędzy
wirami i zawirowaniami w swym ostatnim
pochodzie w dół zamulonej rzeki do
delty, gdzie są wyrzucane
przez fale na sterylnie czyste plaże albo
chwytane w korzenie
namorzynowych katedr wysp,
które kłębią się w zatoce.
To
pierwsi przybysze na tym
nowym lądzie, którego pożądają
obcy, którzy na tych
brzegach skryją się,
by zbudować wieże do niebios. Nadejdzie
burza i spadnie deszcz
i po raz kolejny zniszczy ich
marzenia i nadzieje
wyrzucając je do otaczających ich wód.
A kiedy będą się modlić, żaby zaśpiewają
w ciemności.
Kryjówka pełna czekoladowych żab,
ciało ciągle spieszy się, kieszeń wypchana
szrapnelami, skóra niczym piękny krzew,
w oczach pełno jest przyszłości,
brzuch przeszłości panem jest, jakżeż
piękna teraźniejszość, kiedy wiesz, że
nie będzie trwać.
Szklaneczka pełna wódzi, dwa palce
za szkłem mam, ręce pełne są obietnic,
z wyrzutów sumienia serce me łka,
rozum pełny twych zachowań, kiedy
na kolana padłaś,
Kryjówka pełna czekoladowych żab
Tylko tyle miałaś tam,
tylko tyle dałaś mi,
nie mam nic więcej od ciebie,
Łyżka obietnic, gdy w nozdrzach
tylko kurz, w płucach kłębi się tytoniowy smak,
który mieć musimy i go potrzebujemy.
Tabletka, by działało twoje serce, nos
wyczulony na zapach kasy,
kryjówka pełna czekoladowych żab.
Co z tego możesz mi dać?
Czy coś od ciebie już dostałem?
Czy coś od ciebie już dostałem?
Czy coś od ciebie już dostałem?
(IV)
"Machając na gwiazdy"
Zbyt szybko się złamałeś
zanim usłyszałeś puentę
czy na końcu dowcipu zauważyłeś, że
nikt oprócz ciebie się nie śmieje.
Byłeś zupełnie sam,
machałeś na pociągi, machałeś na samochody,
machałeś zza baru,
machałeś z samolotu,
równie dobrze mogłeś machać do gwiazd,
Wzywałeś jej imię,
gdy ciemność nadeszła
wyjąłeś swe Zippo, otworzyłeś nim niebo
Póki tłum się nie
rozpłynął
na koniec dnia, uciekłeś od światła,
Modliłeś się o deszcz,
modliłeś się o znak,
modliłeś się o czas, modliłeś się
o nieskończoną noc,
równie dobrze mogłeś wróżyć z gwiazd
(V)
"Tańczący bogowie deszczu"
Puste kościoły, puste
ławy w
przejściach podziemnych wszystko trwa w bezruchu,
a zakłócenia w radiu zagłuszają
odgłosy tańczących bogów deszczu,
Puste place zabaw, puste bary,
nie pamiętam, jak to było zanim nadeszła
powódź, kiedy musiałem
tylko znaleźć miłość
schowaną gdzieś wewnątrz.
Oddałem wszystko, wszystko odzyskałem,
a w końcu i tak nie mam nic poza
skorupą otaczającą pustkę
i samotność, sedno bólu.
Widzę jak lśni ścieżka mego życia.
Bogowie deszczu z Zippo, postać człowieka
ukrywa złamane serce,
Bogowie deszczu z Zippo, on wie,
że płomień zgasł, że niedługo
rozpadnie się w nicość,
Więc kładę swą jaźń, by odpocząć
w deszczu, mojej kołysance, odpływam w sen,
w którym nie śnię, zostawiam za sobą
me umarłe życie,
ofiara plagi duchów
Przerażała mnie wina pogrzebana
głęboko pośród moich wspomnień, schronienie
poczucia winy, o którym wiem, że deszcz je
rozmyje, wyczuwam, że burza
zbliża się.
Bogowie deszczu z Zippo, postać człowieka
rdzewieje i rozpada się,
Bogowie deszczu z Zippo, a on
zostawia za sobą tylko krwawiące,
złamane serce.
(VI)
"Wołanie o przebudzenie (By się stało)"
Wreszcie na koniec
odnalazłem źródło,
nie wizję, lecz sygnał by wstać,
powstały z martwych dzięki
serca biciu, wreszcie mogę zrozumieć swój los,
a me oczy były otwarte na
ciemność, w mym ręku
płonęła pochodnia,
iskierka życia zapaliła lont
i czarne chmury przestały się kłębić na niebie.
Mogę sprawić, by tak było jeśli tylko będę chciał,
Mogę sprawić, by tak było, jeśli spróbuję
przebaczyć, zapomnieć, na zawsze nigdy nie znaczyło
tyle, ile dzisiaj znaczy,
by tak było, możemy sprawić,
by tak było.
Kiedy się obudzę,
czy wciąż tam będziesz?
Nigdy już nie będzie tak samo.
Gdybyśmy mogli żyć powoli, krok
po kroku, możemy zacząć taniec
w deszczu,
Możemy sprawić, by tak było,
by tak było
przebaczyć, zapomnieć, na zawsze znaczy dzisiaj,
by tak się stało, możemy
sprawić, by tak się stało,
Możemy sprawić, by tak się stało, przebaczyć,
zapomnieć, na zawsze czyli dzisiaj,
by tak było.
|