Tam,
gdzie ulice nie mają nazw
Chciałbym uciec
Chciałbym się ukryć
Chciałbym zburzyć te ściany
Które trzynają mnie w zamknięciu
Chciałbym sięgnąć i dotknąć płomienia
Tam, gdzie ulice nie mają nazw
Chciałbym poczuć ciepło słońca na twarzy
Widzieć jak znika chmura pyłu
Chciałbym schronić się przed trującym deszczem
Tam, gdzie ulice nie mają nazw
Tam, gdzie ulice nie mają nazw
Tam, gdzie ulice nie mają nazw
Cały czas budujemy
Potem niszczymy miłość, niszczymy miłość
I kiedy pójdę tam
Zabiorę cię ze sobą
(To wszystko co mogę zrobić)
Powódź zalewa miasta
A nasza miłość pokrywa się rdzą
Jesteśmy smagani wiatrem
Wdeptywani w piach
Pokaże ci miejsce
Wysoko na pustkowiu
Gdzie ulice nie mają nazw
Tam, gdzie ulice nie mają nazw
Tam, gdzie ulice nie mają nazw
Cały czas budujemy
A potem niszczymy miłość
Niszczymy miłość
I kiedy pójdę tam
Zabiorę cię ze sobą
(To wszystko co mogę zrobić)

Jeszcze
nie znalazłem tego, czego szukam
Wspinałem się na najwyższe szczyty
Przeszedłem wiele dróg
Tylko po to, żeby być z tobą
Tylko po to, żeby być z tobą
Biegłem i czołgałem się
Wspinałem się na mury
Tylko po to, żeby być z tobą
Ale jeszcze nie znalazłem
Tego, czego szukam
Ale jeszcze nie znalazłem
Tego, czego szukam
Całowałem słodkie usta
Czerpałem ukojenie z jej palców
Palił mnie jak ogień
Płomień pożądania
Mówiłem językiem aniołów
Ściskałem prawicę diabła
Noc była gorąca
Ja byłem zimny jak głaz
Ale jeszcze nie znalazłem
Tego, czego szukam
Ale jeszcze nie znalazłem
Tego, czego szukam
Wierzę w nadejście Królestwa
Gdy wszystkie kolory zakrwawią się w jeden
Ale ja wciąż biegnę
Ty rozerwałeś kajdany
Ty zerwałeś łańcuchy
Ty dźwigałeś krzyż
I mój wstyd
I mój wstyd
wiesz, że wierzę w to wszystko
Ale jeszcze nie znalazłem
Tego, czego szukam
Ale jeszcze nie znalazłem
Tego, czego szukam

Z tobą
czy bez ciebie
Widzę twoje kamienne spojrzenie
Widzę cierń u twego boku
Czekam na ciebie
Zręczność palców i uśmiech losu
Ona każe mi czekać na łożu fakira
Więc czekam... bez ciebie
Z tobą czy bez ciebie
Z tobą czy bez ciebie
Walcząc z burzą dobijamy do brzegu
Oddajesz mi wszystko, ale ja chcę więcej
I czekam na ciebie
Z tobą czy bez ciebie
Z tobą czy bez ciebie
Nie mogę żyć
Z tobą ani bez ciebie
Dajesz mi siebie w prezencie
Dajesz mi siebie w prezencie
Dajesz mi
Dajesz mi
Dajesz mi siebie w prezencie
Me ręce są związane
Ciało posiniaczone, jestem przy niej
Nie mam nic do wygrania
I nic do stracenia
Z tobą czy bez ciebie
Z tobą czy bez ciebie
Nie mogę żyć
Z tobą ani bez ciebie

Zastrzel
błękitne niebo
Z wyciem wiatru nadchodzi tnący deszcz
Widzę jak ciska gwoździe w dusze, na drzewie cierpienia
Z lecącego świetlika bije czerwonozłoty blask
Widzę twarze wykrzywione strachem, biegnące w przerażeniu
Zastrzel błękitne niebo
Zastrzel błękit
Chmura szarańczy leci z chrzęstem i szumem
Jakub walczy z aniołem i anioł został pokonany
Popatrz, jak palą krzyże, patrz na płomienie, coraz wyżej i wyżej
Zastrzel błękitne niebo
Zastrzel błękit
Przychodzi do mnie w garniturze i krawacie
Jego twarz jest czerwona
Jak róża na kolczastym krzewie
Jak królewska purpura
Wyciąga po kolei banknoty
(Przyklepując je ręką) setka, dwie setki
Widzę walczące samoloty
Widzę walczące samoloty
Nad ubogimi chatami kiedy dzieci śpią
Pośród cichych ulic miasta
Na schodach na pierwsze piętro
Obracany klucz i wolno otwieramy drzwi
Mężczyzna dmucha mocno w saksofon
Poprzez ściany słyszymy jęk miasta
Na zewnątrz jest Ameryka
Na zewnątrz jest Ameryka

Zapadanie
w sen
A więc obudziła się
Z miejsca gdzie leżała nieruchomo
Powiedziała, że musimy się zastanowić dokąd iść
Wejść do pociągu
Wyjść ze strug deszczu
Może uciec od ciemności nocy
Śpiewając tra-la-la-la
Śpiewając tra-la-la-la
Słodki grzech
Ale gorzki smak w moich ustach
Widzę siedem wież
Lecz tylko jedną drogę wyjścia
Musisz płakać bez łez
Mówić bez słów
Krzyczeć, nie podnosząc głosu, sama wiesz
Wypiłem truciznę z zatrutego źródła
Potem odszedłem z tąd
Śpiewając tra-la-la-la
Śpiewając tra-la-la-la
Ona biegnie przez ulicę
Z ogniem w oczach
Wśród padającego deszczu z ciemnych chmur
Przez otwarte drzwi podaje
Białe złoto i perły wykradzione morzu
Wścieka się
Wścieka się i jej oczy ciskają błyskawice
Będzie cierpieć chłód igły
I zapadnie znów w sen

Górnicze
miasteczko Red Hill
Od Ojca od Syna krew płynie cienką strużką
Nasze twarze zwrócone (wciąż) pod wiatr
Pokład rozbity, ściana węgla popękała
Liny są długie i nie ma odwrotu
Z żelaznymi rękoma i sercem z kamienia
Nasz dzień roboczy zaczął się i skończył
Zostawiasz nas trwających wciąż w red Hill
Kiedy światła gasną trzymam się ciebie kurczowo
Jesteś wszystkim co mi zostało
Trwam przy tobie
Jesteś wszystkim co mi zostało
Szlifowane szkło, butelka już wyschła
Nasza miłość jest tylko grą w jaskiniach nocy
Jesteśmy zranieni strachem, skaleczeni zwątpieniem
Mogę zgubić siebie, lecz bez ciebie nie umiem żyć
Ponieważ trzymasz mnie ciągle przy sobie w Red Hill
Gdy gasną światła trzymam się ciebie kurczowo
Jesteś wszystkim co mi zostało
Trwam przy tobie
Jesteś wszystkim co mi zostało
Zapalamy ziemię, podpalamy niebo
Zchylamy się tak nisko, by wspiąć się tak wysoko
Ogniwo zostało zerwane, łańcuch opadł
Czekamy teraz cały dzień na nadejście nocy
I noc przychodzi, noc przychodzi
Jak myśliwy (dziecko) trzymam się ciebie kurczowo
Jesteś wszystkim co mi zostało
Trwam przy tobie
Jesteś wszystkim co mi zostało
Widzimy, jak miłość powoli się obnaża
Nasza miłość, która znała już lepsze dni
Trzymam się ciebie kurczowo
Jesteś wszystkim co mi zostało
Trwam przy tobie
Jesteś wszystkim co mi zostało
Patrz jak gasną światła w Red Hill
Patrz, gasną światła w Red Hill

W
krainie Boga
Puste niebo
Śnię pod pustyni niebem
Rzeki płyną
By wkrótce wyschnąć
Potrzeba nam dziś nowych snów
Pustynna róża
Śniło mi się, że widziałem pustynną różę,
Podarta suknia we wstążkach
I kokardach
Jak syrena wołała (do mnie)
Sen przychodzi jak narkotyk... w krainie Boga
Smutne oczy, skrzyżowane spojrzenia... w krainie Boga
Oświetl mnie
Wybijemy otwór przez noc
Każdego dnia marzyciele umierają
By zobaczyć co jest po drugiej stronie
Ona jest wolnością
I przychodzi mnie uratować
Nadzieja, wiara, jej próżność
Najcenniejszym podarunkiem jest złoto
Sen przychodzi jak narkotyk... w krainie Boga
Smutne oczy, skrzyżowane spojrzenia... w krainie Boga
Nagi płomień
Ona stoi z nagim płomieniem
Ja stoję z synami Kaina
Spala mnie ogień miłości
Spala mnie ogień miłości

Przenikam
do twego wnętrza
Z daleka
Widziała jak nadchodzę
Wzywałem ją
Wzywałem ją
Drżącego
Wciąż cierpiącego
Znowu mnie pozbierałeś
Było mi zimno
A ty kochanie, ubrałaś mnie
Byłem przygnębiony
A ty podniosłaś mnie na duchu
Aniołem jesteś czy diabłem
Byłem spragniony
A ty zwilżyłaś moje usta
To ty, czekam właśnie na ciebie
Ty wzbudziłaś we mnie pożądanie
Przenikam do twojego wnętrza
Byłem załamany i sponiewierany
Byłem nagi w okryciu które mi dałaś
Usta miałem spieczone i zaschnięte gardło
Dałaś mi schronienie
Od gorąca i od piasku
Nie ma już wody w studni
Nie ma już wody w studni
Aniołem jesteś czy diabłem
Byłem spragniony
A ty zwilżyłaś moje usta
To ty, czekam właśnie na ciebie
Ty wzbudziłaś we mnie pożądanie
Przenikam do twego wnętrza
Błyskawice w górach
Deszczowa chmura na pustym niebie
Z daleka widziałaś jak nadchodzę
Wzywałem cię
Wzywałem cię

Wzgórze
jednego drzewa
Odwracamy się by stawić czoła nieustającemu zimnu
Kiedy dzień prosi noc o zmiłowanie
Twoje słońce, takie jasne, że nie zostawia cienia, tylko blizny
Wyrzeźbione w skale na powierzchni ziemi
Księżyc wschodzi nad Wzgórzem Jednego Drzewa
Widzimy jak słońce zachodzi w twoich oczach
Spieszyłeś jak rzeka ku morzu
Jak rzeka ku morzu
W naszym świecie jądro ciemności, strefa ognia
Gdzie poeci deklamują prosto z serca i przelewają swą krew
Jara śpiewał, a pieśń była jego bronią w rękach miłości
Wiesz, że jego krew wciąż woła ziemi
Spieszy jak rzeka ku morzu
Jak rzeka ku morzu
Nie wierzę w malowane róże i krwawiące serca
Kiedy kule gwałcą miłosierną noc
Zobaczę ciebie znowu, kiedy gwiazdy zaczną spadać z nieba
I księżyc zaczerwieni się nad Wzgórzem Jednego Drzewa
Spieszymy jak rzeka ku morzu
Jak rzeka ku morzu

Wyjście
Wiesz, że znał lekarstwo ... ale potem zabłądził
Nie chciał zasypiać, aby odpędzić złe sny
Chciał wierzyć w ręce miłości
Kiedy przemierzał świat, jego głowa była bardzo ciężka
Pies zaczął skowyczeć jak człowiek o złamanym sercu
Na wyjący wiatr ... wyjący wiatr
Wszedł głębiej w czerń, głębiej w biel ... zobaczył
Gwiazdy świecące jak paznokcie w nocy
Czuł ulgę
Uśmierzające dłonie miłości
Jak gwiazdy świecące z wysoka
Włożył ręce do kieszeni, palec na zimnej stali
Rewolwer był bardzo ciężki
Czuł jak jego serce łomotało
Łomotało tak strasznie, kochanie
Och, kochanie, kochanie
Kochanie
Zrozumiał, że ręce które budują
Mogą również burzyć
Ręce miłości

Matki
zaginionych
Północ, nasi synowie i córki
Zostali odcięci i zabrani od nas
Posłuchaj bicia ich serc...
Słyszymy bicie ich serc
W wyciu wiatru
Słyszymy ich śmiech
W szumie deszczu
Widzimy ich łzy
Posłuchaj bicia ich serc...
Słyszymy bicie ich serc
Noc wisi jak więzień
I rozciąga się czarno-niebieska
Posłuchaj bicia ich serc...
Słyszymy bicie ich serc
Pośród drzew
Nasi synowie stoją nadzy
Przez mury
Nasze córki płaczą
Zobacz ich łzy w strugach deszczu
|