"Biegnąc
na wzgórze (Układ z Bogiem)"
To mnie nie rani
Chcesz poczuć jak to jest
Chcesz wiedzieć, wiedzieć że to mnie nie rani
Chcesz usłyszeć o układzie, który zawieram
Ty, ty i ja
I gdybym tylko mogła
Zawarłabym układ z Bogiem
I zamieniłabym się z Nim miejscami
By pędzić w górę drogi
Pędzić na to wzgórze
Pędzić w górę tej budowli
Gdybym tylko mogła...
Nie chcesz mnie zranić,
Lecz spójrz, jak głęboko leży kula
Nieświadomie na kawałki Cię rozrywam
W naszych sercach grzmot
Aż tyle jest nienawiści dla tych, których kochamy?
Powiedz mi, że oboje się liczymy
Ty
Ty i ja
Ty i ja nie możemy być nieszczęśliwi
I gdybym tylko mogła
Zawarłabym układ z Bogiem
I zamieniłabym się z Nim miejscami
By pędzić w górę drogi
Pędzić na to wzgórze
Pędzić w górę tej budowli
Gdybym tylko mogła...
Ty
Ty i ja
Ty i ja nie będziemy nieszczęśliwi
Chodź kochanie, chodź
Pozwól mi skraść Ci ten moment
Chodź aniele, chodź kochanie
Wymieńmy doświadczenie
I gdybym tylko mogła
Zawarłabym układ z Bogiem
I zamieniłabym się z Nim miejscami
By pędzić w górę tej drogi
Pędzić na to wzgórze
Bez problemów
Gdybym tylko mogła
Gdybym tylko mogła...

"Psy
miłości"
Kiedy byłam dzieckiem
Biegnąc w noc
Bałem się tego
Co mogłoby się kryć w mroku
Na ulicy
I co szło w ślad za mną
Teraz psy miłości polują
Zawsze byłam tchórzem
I nie wiem co dla mnie dobre
Oto idę
To zbliża się poprzez drzewa
Niech mi ktoś pomoże, proszę
Zdejmuję buty i rzucam je do jeziora
I na dwa kroki wchodzę na wodę.
Znalazłam lisa złapanego przez psy
Pozwolił wziąć się na ręce
Malutkie serduszko bije tak szybko
I wstydzę się ucieczki
Od czegoś nierealnego
Nie powinnam,
A jednak ciągle obawiam się tu zostać
Pomiędzy twymi psami miłości.
I czuję - twoje ręce mnie otaczają
Zawsze byłam tchórzem
I nigdy nie wiem co dla mnie dobre.
Oto idę - Nie pozwól mi iść - Zatrzymaj mnie
To zbliża się poprzez drzewa
Pomóż mi kochanie, proszę, pomóż
Zdejmij mi buty i rzuć je w jezioro
A znajdę się dwa kroki na jeziorze
Nie wiem co dla mnie dobre
Potrzebuję twojej miłości, miłości, miłości, tak
Twojej miłości.
Zdejmij buty i rzuć je do jeziora
Czy wiesz, czego mi naprawdę trzeba?
Czy wiesz, że ja naprawdę potrzebuję
Potrzebuję miłości, miłości, miłości...

"Wielkie
niebo"
Patrzą, w dół na ziemię, tęskniąc.
Lecz ja się nigdy nie chowam -
Patrzę na Wielkie Niebo
Patrzę, patrzę
Nigdy mnie nie rozumiałeś,
Nawet nie próbowałeś.
Ta chmura, ta chmura - wygląda jęk
Irlandia
Chodź i ją pocałuj.
Szybko, bo się szybko zmieni
Na Wielkim Niebie.
Patrzymy na Wielkie Niebo.
Nigdy mnie nie rozumiałeś,
Nigdy nawet nie próbowałeś.
Ta chmura, ta chmura mówi "Noe,
Zbuduj mi Arkę"
Jeśli jesteś gotów - wskakuj
Bo odpływamy z Wielkim Niebem
Udajemy odrzutowce
Hop, hop na Wielkim Niebie
Mam Ci odpowiedzieć?
Jakie było pytanie?
Patrzyłam na Wielkie Niebo.

"Matka
walczy o wygodę"
Wie, że robiłam coś złego
Nie powie jednak nic.
Myśli, że byłam wczoraj z przyjaciółmi
Lecz nie ma żalu, kiedy kłamię,
Ponieważ:
Matka walczy o wygodę
Matka ukryje mordercę..
Rozbija klatkę,
Strach ucieka i bierze w posiadanie
Jakby jakiś tłum burzący się wewnątrz -
Sprawia, że robię to, robię tamto, robię to,
Robię tamto -
Czy jestem kotem, co łapie ptaka?
Dla niej upolowany, nie myśliwy.
Matka walczy o wygodę
Matka ukryje mordercę
Matka ukrywa szaleńca
Matka zostanie Mamusią

"Oberwanie
chmury"
Ciągle śnię o Organon
Budzę się płacząc
Czynisz deszcz
I jesteś w zasięgu
Kiedy ty i sen opuszczają mnie
Jesteś
niby moje jo-jo
Co lśni w mroku
To, co uczyniło je czymś specjalnym,
Sprawiło, że jest niebezpieczne
Więc zakopałam i zapomniałam.
Zawsze, kiedy pada
Jesteś tu, w mojej głowie
Jak słońce, co się wynurza -
Po prostu wiem,
Że zdarzy się coś dobrego
I nie wiem kiedy,
Na szczycie świata
Patrząc ponad krawędzią
Mógłbyś ujrzeć ich idących
Zdawałeś się zbyt mały
W ich wielkim czarnym samochodzie
By być groźbą dla ludzi władzy.
Ukryłam moje jo-jo w ogrodzie
Nie mogę Cię ukryć przed rządem
O Boże, tatusiu - Nie zapomnę
Twój syn się pojawia

"I
śnić o owcach"
Lśni małe światełko
Ono zaprowadzi je do mnie
Całe moja twarz rozświetlona
Jeśli zastaną mnie ścigającą się konno
Nie wezmą mnie za chłopca
Pozwól mi być słabą,
Pozwól spać i śnić o owcach.
Obudzę się na każdy dźwięk silników
Każdą mewę
Muszę zamknąć oczy
Chciałabym mieć radio
Złapałabym jakieś przyjazne głosy
Mówiące o głupich rzeczach
Nie mogę być sam na sam z wyobraźnią
Pozwól mi być słabą,
Pozwól spać i śnić o owcach -
Ich oddech jest ciepły,
Pachną niby sen
I mówią, że zabiorą mnie do domu -
Jak makówki, pełne ziaren -
Zabierają mnie głębiej i głębiej.

"Pod
lodem"
Wspaniale,
Wszędzie tak biało.
Rzeka zamarzła
Na lodzie ani żywej duszy,
Tylko ja, szybko ślizgam się.
Pędzę, zostawiam drzewa z boku
Kreślą linie na lodzie,
Wycinają małe linie w lodzie
Pęka, pękania trzask,
Srebrne pięty wirują,
Pluje śnieg
Coś się rusza pod lodem
Pod lodem
Rusza się coś pod lodem - w wodzie
Próbuje wydostać się z zimnej wody
"To ja"
Coś, ktoś - pomóż im
"To ja"

"Budząc
wiedźmę"
"Nie spłoniesz
Nie będziesz krwawić
"Wyznaj to mnie, dziewczyno - Idź precz"
"Biedna mała rzecz
Kos
Skrzydła w wodzie - Idź precz".
"Co to, dziecko?"
Błogosław mi ojcze, błogosław, bo zgrzeszyłam...
"Badam twoją niewinność"
(Pomóż temu kosowi, mam kamień u nogi)
"To wiedźma"
(Pomóż temu kosowi, mam kamień u nogi)
"Przeklinam cię kobieto"
(Pomóż temu kosowi, mam kamień u nogi)
"Co wy powiecie, dobrzy ludzie?"
(Winna, Winna, Winna)
"Ja jestem odpowiedzialna za twoje działanie"
"0budzić tę wiedźmę".

"Widzę
cię beze mnie"
Nie słyszysz mnie
Nie słyszysz co mówię
Nie słyszysz co mówię do
ciebie.
Patrzysz na zegar
Ruszasz wolno ręką
Powinnam była być w domu
Od dawna - lecz nie ma mnie tu.
Nie słyszysz mnie
Nie czujesz mnie
Tu, w tym pokoju, z tobą, teraz
Nie słyszysz co mówię do ciebie?
Nie mogę dać ci znać
Co się stało
W naszym domu jest duch
Widzi ciebie beze mnie
Nie ma mnie tu
Nie słyszysz mnie
Nie słyszałeś mnie wchodzącej
Nie usłyszysz jak wychodzę.

"Szablon
życia"
Halo, starsza pani
Dobrze znam pani twarz
Znam ją dobrze
Mówi - oh-na-na-na-na
Będę siedzieć w twoim lustrze
Oto jest miejsce, gdzie się drogi zbiegają
Czy zajrzysz w przyszłość?
Nigdy, nigdy nie mów do widzenia
Mojej części twego życia
Nie, nie, nie
Daj mi żyć
Rzekła: dość, daj mi żyć
Daj mi żyć dziewczyno
Chwila ta
Nie należy do ciebie
A do mnie
I twego chłopczyka i twojej dziewczynki
I jedna ręka klaszcze
Gdzie na twojej dłoni jest moja drobna linia
Kiedy jesteś zapisana w mojej
Jak wspomnienie
Oh-na-na-na-na-na
Nigdy, nigdy, nigdy nie mów do widzenia
Mojej części twego życia
Nie, nie, nie, nie
Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy
Puść mnie, daj iść
Rzekła: dość, daj mi żyć,
dziewczyno

"Halo,
Ziemio"
Halo Ziemio
Halo Ziemio
Jedną podniesioną wysoko ręką
Mogę cię wymazać
Kompletnie
A kuku
A kuku, mała Ziemio.
Przy pomocy mego serca i mych myśli
Mogę jechać do domu
A ty zasypiasz na siedzeniu.
Wysiadam z wozu,
Wstępuję w noc,
I patrzę w niebo
I coś jasnego
Mknie szybko.
Spójrz tylko na to.
Widzę burze
Jak się formują
Nad Ameryką
Nic nie mogę zrobić
Patrzę tylko
Jak się bujają z wiatrem
W stronę morza
Wy wszyscy marynarze
/opuśćcie fale, opuśćcie wodę/
Wszyscy ratownicy
/opuśćcie fale, opuśćcie wodę/
Wszystkie krążowniki
/opuśćcie fale, opuśćcie wodę/
Wy wszyscy rybacy
Skierujcie się do domu
Idź spać mała ziemio
Byłam tam przy urodzeniu,
Z wnętrza chmury błyska czoło Burzy,
Mordercę, Morderca spokoju,
Dlaczego odeszłam?
Dlaczego odeszłam?
Idź spać meta ziemio

"Poranna mgła"
Światło
Zaczyna krwawić
Zaczyna oddychać
Zaczyna mówić
Wiesz co?
Teraz kocham Cię lepiej.
Spadam
Jak kamień
Jak burza
Nowo narodzona
W słodką poranną mgłę.
Wiesz co?
Teraz kocham Cię lepiej.
Spadam
I chciałabym Cię teraz zatrzymać
Pocałuje ziemię, powiem matce,
powiem ojcu,
Powiem kochanemu, powiem braciom
Jak bardzo ich kocham.
|