Teksty - menu

PETER GABRIEL

"Us"
("My")
(1992)

1. Come Talk To Me
2. Love To Be Loved
3. Blood Of Eden
4. Steam
5. Only Us

6. Washing Of The Water
7. Digging In The Dirt
8. Fourteen Black Paintings
9. Kiss That Frog
10. Secret World


"Odezwij się do mnie"
Złowieszcze pustkowie obnaża swój kształt.
Wokół dumne i czujne szakale.
Szukając ciebie, brnę po omacku przez
Wolno zapadającą noc.
Cokolwiek kreuje strach,
Jako żywo nie ma sensu.
Wyciągam rękę ponad granicznym płotem.
Podejdź. Odezwij się do mnie.

W kłębiącej się, szalonej burzy pożądania
Nie wypowiedziane słowa poszczą na plugawym języku.
Błyskawice smagają wieżyce zbudowane,
By przetrwały wieki.
Ciemność pełza wokół niczym złodziej
I nie daje ulgi.
Dlaczego drżysz jak liść?
Podejdź. Pomów ze mną.

Proszę, odezwij się do mnie.
Odezwij się do mnie.
Być może razem przerwiemy tę niedolę,
Tylko odezwij się do mnie.
Jeszcze nie jestem ze stali.
Wszystko wokół jest takie nierealne.
Ukaż, jak się teraz czujesz.
Podejdź. Pomów ze mną.
Pomów ze mną. Pomów ze mną.

Ziemska siła wysysa ukryte mleko
Z niewypłakanych śpiących łez,
Z sutków skóry gładkiej jak jedwab.
Wszystkie trąby trąbią,
A ty leżysz obok mnie z wpółprzymkniętymi oczyma,
Jak gdyby nie było nikogo.
Napięcie pulsuje na twej twarzy.
No już, odezwij się do mnie.

Proszę, odezwij się do mnie.
Gdybyś tylko pomówiła ze mną,
Odblokowalibyśmy nasze nieszczęście.
Gdybyś tylko pomówiła ze mną,
Czy nigdy nie zmienisz zdania?
Teraz twoja przyszłość jest już przesądzona,
A ty zachowujesz się jak głucha bądź ślepa.
Zbliż się, odezwij się do mnie.
Odezwij się do mnie. Odezwij się do mnie.

Wyobrażam sobie chwilę, gdy przerwana zostanie cisza
I popłyną słowa,
Które mogliśmy wypowiedzieć już dawno.
Serce będzie czuć prawdziwie, dopóki
Oboje, do cholery, będziemy po tej samej stronie.
Wszystkie bariery runą.

Powiedziałem: "Proszę, pomów ze mną"
Odezwij się do mnie
Tak jak kiedyś.
Zbliż się, odezwij się do mnie.
Nie jestem ze stali.
To wszystko jest takie nierzeczywiste.
Ukaż, co czujesz obecnie.
Podejdź, odezwij się do mnie.
Odezwij się do mnie. Odezwij się do mnie.

Powiedziałem: "Proszę, pomów ze mną"
Jeśli tylko odezwiesz się do mnie,
Odblokujemy naszą niedolę.
Jeśli tylko odezwiesz się do mnie,
Czy nie zmienisz zdania?
Teraz znasz już swą przyszłość,
A zachowujesz się jak głucha lub ślepa.
Podejdź, odezwij się do mnie.
Odezwij się do mnie. Odezwij się do mnie.

Do góry

"Uwielbiam być kochanym"
Tak, ty wiesz, co czują ludzie,
Kiedy rzeczy zaszły za daleko.
Wiesz, co myślą i na co się decydują.

Jednak powinnaś wiedzieć, że
Bałbym się wyzwolić swoją namiętność
W twojej obecności.

Właśnie teraz potrzebuję czuć, że jestem potrzebny.
W ciemności dookoła mnie
Lubię być lubianym.
W pustce i strachu
Pragnę, by i mnie ktoś pragnął,
Bowiem uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym.
Uwielbiam być kochanym.
Tak, kocham być kochanym.

Płaczę jak niemowlęta.
Tak jak one nie potrafię odmówić.
Czuję tak, jak one.

Słowa wspinają się po tobie.
Wydobywają cię
Z kryjówki.

Właśnie teraz potrzebuję czuć, że jestem potrzebny,
Gdyż moja miłość własna jest urażona.
Lubię być lubianym.
W pustce i strachu
Pragnę, by i mnie ktoś pragnął,
Gdyż uwielbiam być kochanym.
Uwielbiam być kochanym.
Uwielbiam być kochanym.
Tak, kocham być kochanym.

Znam to stare, znajome pragnienie.
Kiedyś już to czułem.
Znam ten typ zachowania.
Nie wiem, kogo jeszcze, do cholery,
Staram się ocalić.
Niech wyzwolą się me żądze
Z najgłębszego miejsca mojej tęsknoty.
Teraz już w nie wierzę.

I wyzwalam je,
I wyzwalam je,
I wyzwalam je,
Mimo że zabierają mi całą siłę.
Cały świat widzi,
Że tracę poważniejszą część siebie samego.
Wyzwalam się.

Ty wiesz, że tego chcę.
Ty wiesz, że tego chcę.
Już widzę, ile straciłem,
Ale nie umiem policzyć kosztów,
Bowiem uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,
Uwielbiam być kochanym,

Tak, kocham to.

Do góry

"Rajska krew"
Zobaczyłem w oknie 
Swoje odbicie.
Zobaczyłem ciemność w swoim sercu.
Zobaczyłem znaki swojego niespełnienia,
Obecne tu od początku.
Ciemność ma wciąż coś do roboty.
Rozplątuje się posupłany sznurek.
Natchnieni i święci
Siedzą tam wysoko,
Bezpieczni w otoczeniu tego, co kupili.

W rajskiej krwi 
Leżą kobieta i mężczyzna.
Mężczyzna jest w kobiecie,
A kobieta w mężczyźnie.
W rajskiej krwi
Leżą kobieta i mężczyzna.
Chcieliśmy zjednoczenia kobiety i mężczyzny.
Zjednoczenia kobiety i mężczyzny.
Kobiety i mężczyzny.

Rozluźnia się mój uścisk.
Chyba już po nim.
Tak, chyba już po nim.
Nie mogę już więcej się ubezpieczać.
Oni nie dają na kredyt, biorą tylko złoto.
Czy to, co ściskasz w ręku,
To sztylet czy krucyfiks?
Przez cały czas między tobą a mną
Zwiększa się dystans.
Nie rozumiem tego.

W rajskiej krwi ...

Na moją prośbę wprowadzasz mnie do środka.
Czułość unosi mnie o milę stąd.
Nie ma w tym nic pewnego,
Żadnego punktu oparcia.
Jakoś się jeszcze trzymam.
Cóż to jest za chwila, moment rozkoszy,
Moment zapomnienia!

Słyszę odległy grzmot
Miliona nie wysłuchanych dusz.
Miliona nie wysłuchanych dusz.
Patrzę, jak każda z nich
Zdobywa dla siebie pewność bytu
I wypełnia tym pustkę.

W rajskiej krwi ...

W rajskiej krwi
Leżą kobieta i mężczyzna.
Czuję mężczyznę w kobiecie,
A kobietę w mężczyźnie.
W rajskiej krwi
Leżą kobieta i mężczyzna.
Czuję mężczyznę w kobiecie,
A kobietę w mężczyźnie.

W rajskiej krwi
Uczyniliśmy, co mogliśmy.
W rajskiej krwi
Kończymy się tak, jak się zaczęliśmy
Mężczyzna w kobiecie.
I kobieta w mężczyźnie
Wszystko było po to, 
By zjednoczyć mężczyznę i kobietę.
Mężczyznę i kobietę.

Do góry

"Ulga"
Cofnij się! Powiedziałem, cofnij się!
Co robią te psy
Obwąchujące się u mych stóp?
One łączą się, zaspakajając swoją chcicę.
Więc i ty spraw mi ulgę, a zaraz poczujesz,
Że to może być tak realne jak cokolwiek,
Co widziałaś do tej pory.
Zacznij życie pełne marzeń.

Rozpoznasz kulturę po jej śmieciach.
Rozpoznasz stan konta po jakości operacji plastycznej.
Gdy ja tracę z oczu ślad, 
Ty znasz drogę powrotną,
A ja ledwie cię znam.

Rozpoznasz jakość rozpuszczalnika po jakości farby.
Rozpoznasz grzesznika po świętości świętego.
Kiedykolwiek drzwi niebios są zamknięte,
Ty je otwierasz,
a ja ledwie ciebie znam.

Spraw mi ulgę, 
A zaraz poczujesz, że to może być realne
Jak każde miejsce, w którym byłaś.
Zacznij życie, o którym marzyłaś.

Cofnij się! Powiedziałem, cofnij się!
Czy nie widzisz, że straciłem panowanie
I staje się niedyskretny?
Zbliżasz się tak bardzo, dopóki nie zaspokoję
Swych pragnień.
Spraw mi ulgę,
A zaraz poczujesz, że to może być 
Realne jak każde miejsce, w którym byłaś.
Zacznij żyć, jak sobie wymarzyłaś.

Odróżnisz zieleń od czerwieni.
Odróżnisz żywe od martwego
Lepiej niż cokolwiek innego.
Myślisz, że zostałaś pobłogosławiona,
A ja ledwie cię znam.

Odróżnisz drabinki od węży.*
Odróżnisz zawór od hamulca.
Odróżnisz prostą od krzywej.
Masz spore zacięcie,
A ja ledwie cię znam.

Spraw mi ulgę ...

Wszyscy głowy w dół!
Wstrzymaj oddech. Policz do pięciu.
Wielki aplauz. Zaskakująca pułapka.
Owiń to w papierek po gumie do żucia.
Wielki wstrząs. Wielkie bum.
Spróbuj jakoś nie zasypiać.
Zaraz trzaśnie. zaraz walnie.
To jest ponad moje nerwy.

Tak, muszę się wyładować.
Czuję luz wokół mnie.
Tak, ty zwiększasz jeszcze żądzę,
Gdy zaczynam marzyć na głos.
Widzę, że przebierasz rękami i nogami.
Otocz się więc
Obłokiem pożądania.
Spraw mi ulgę
A zaraz poczujesz, że to może być realne
Jak wszystko, co widziałaś
Zacznij życie, o którym marzyłaś.

Pomóż mi.
Gotów jestem na rozładowanie tego impasu.
Powoli roztapiam się.
Woda bębni bąbelkami, b...b...bą...b...bel...kami,
Jakby już wrzała.
Spraw mi ulgę
Ożywam.
Powiedziałem, spraw mi ulgę!

* snakes and ladders - rodzaj gry planszowej

Do góry

"Tylko my"
Tylko my.
Tylko my.
Tylko my.

Tego nie było w słowach,
Które więzły im w gardłach.
To nie byli aniołowie w pikowanych szatach.
Ich sponiewierane skrzydła
Wciąż wzniecają tylko kurz.
Uwiodły ich hałas i błyskotki.
Zawsze wiedziałem,
Że powinienem zamknąć się i słuchać.
Teraz odnajduję drogę do domu,
Wracając z wielkiej ucieczki.

Im bliżej domu, tym mniej wiem na pewno.
W świadomości mam tylko nasze oddechy,
Nasz wspólny sen
I nasze marzenia.
Tylko nasze.
Słyszę, jak przywołujesz mnie do domu,
Tak, słyszę, jak przywołujesz mnie do domu,
Gdy wracam z wielkiej ucieczki.
Potrafię czytać cię głośno i wyraźnie.

Im bliżej domu, tym mniej wiem.
Przyjaciele czy wrogowie, istniejemy tylko my.
Im bliżej domu, tym mniej wiem na pewno.
W świadomości mam tylko nasze oddechy,
Nasz wspólny sen
I nasze marzenia.
Tylko nasze.

Wracam do domu.
Słyszę twoje nawoływanie.
Wracam znów.

Tylko my, tylko my.
Tylko my, tylko my.
Tylko my, tylko my.
Tylko my, tylko my.

Do góry

"Woda oczyszczenia"
Rzeko,
Żyjąca rzeko,
Ponieś mnie tam,
Skąd przybyłem.

Głęboka i szeroka rzeko,
Czy zabierzesz mnie w podróż
Na grzbietach swych fal?
Czy pogrążysz mnie w swej głębinie,
Jeśli osłabnę?

Rzeko, naucz mnie utrzymywać się na powierzchni,
Gdyż czuję, że tonę.
Sądziłem, że dam sobie radę,
Ale tu, w wodzie,
Moje stopy nie dotykają ziemi.
Potrzebuję czegoś, by móc odbić się od dna.

Odpływam, odpływam ku morzu.
Głęboka rzeko, czy możesz wydobyć
Mnie na powierzchnię i unieść?
Przelewaj się po krainie mego serca,
Dopóki słońce świeci na niebie.
Rzeko, rzeko, wynieś mnie ku niebu,
Dopóki twe wody nie wzbiorą
I nie uporządkują wszystkich spraw.
Niech twe wody obejmą mnie tak,
Jak ona obejmowała mnie tej nocy.

Nie tak łatwo obnażyć swe uczucia.
To bardzo boli
I zagraża tej miłości.
Ciężko jednak przy niej trwać,
Bowiem jeśli wgłębię się w nią,
Natknę się na to, czego unikałem.
Wyrwę haki,
Wyrwę haki, którymi tak głęboko
W tobie tkwię.
Rzeko, zabij strach przed pustką
I ukrywaną samotnością.

Rzeko, rzeko, głęboka rzeko,
Przynieś mi coś,
Co pozwoli mi zasnąć
W twych oczyszczających wodach.
Przynieś mi coś,
Co uśmierzy mój ból.

Do góry

"Grzebanie się  w brudach"
Wciąż wzbiera we mnie coś ciemnego i lepkiego.
Nie umiem sobie nijak
Poradzić z tym uczuciem.
Dłużej tego nie wytrzymam.

Tym razem posunęłaś się za daleko.
Tym razem posunęłaś się za daleko.
Tym razem posunęłaś się za daleko.
A przecież mówiłem ci, mówiłem.
Tym razem posunęłaś się za daleko.
Tym razem posunęłaś się za daleko.
Tym razem posunęłaś się za daleko.
A przecież mówiłem ci, mówiłem.

Przestań gadać te impertynencje,
A skup się na prowadzeniu wozu.
Zamknij gębę.
Wiem, kim jesteś.
Nie mów nic.
Trzymaj ręce na kierownicy.
Nie odwracaj się.
To jest na serio.

Grzebię się w brudach.
Zostań ze mną. Potrzeba mi wsparcia.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem,
Aby odsłonić miejsca, które zraniłem.

Im więcej szukam, tym więcej znajduję.
Im dalej ze strachu się posuwam,
Tym bardziej staję się zaślepiony.
Czuję to w głowie. Czuję to w czubkach palców.
Czuję nawet w jądrach.
To właśnie o to miejsce chodziło.

Tym razem posunęłaś się za daleko ...

Przestań gadać te impertynencje ...

Grzebię się w brudach.
Zostań ze mną. Potrzeba mi wsparcia.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem,
Aby odsłonić miejsca, które zraniłem.
Grzebię się w brudach.
Zostań ze mną. Potrzeba mi wsparcia.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem,
Aby odsłonić miejsca, które zraniłem.

Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.

Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.
Grzebię się w brudach,
Aby odnaleźć miejsca, które zraniłem.

 Do góry

"Czternaście czarnych malowideł"
Z bólu wyrasta marzenie.
Z marzenia wyrasta wyobraźnia.
Z wyobraźni wyrasta człowiek. 
Z człowieka wyrasta moc.
Z mocy wyrasta zmiana.

Do góry 

"Pocałuj żabę"
Wskocz do wody,
Słodka mała księżniczko.
Pozwól przedstawić sobie jego żabowatość.
Tylko ty masz okazję usłyszeć jego śpiew.
Zobacz, nadyma się z całych sił.
Chce być twoim królem.
Nie wahaj się. możesz tego dokonać.
No dalej, panienko, pocałuj żabę.

Słychać plusk, usłyszał twe wołanie.
Przyniósł ci z powrotem twoją złotą kulę.
Będzie dla ciebie nurkował do samego dna.
Będzie dla ciebie jak najlepszy przyjaciel.
Czymże więc jest jeden niewinny pocałunek?
Jedno niewielkie dotknięcie?
On tak bardzo tego pragnie.
Przysięgam, że w moich żyłach
Płynie królewska krew.
Czy widzisz, w jakim znajduję się stanie?
Lepiej mnie pocałuj.

Wbij to sobie do głowy.
On mieszka z tobą, śpi w twoim łóżku.
Spróbuj usłyszeć coś więcej niż tylko żabi rechot.
Ja nie żartuję, ty wiesz.
Myślisz,
Że nic z tego nie będzie,
Czyżbyś nie wiedziała, że ten język może zabić?
No dalej, panienko,
Pocałuj żabę.

Pozwól mu usiąść koło ciebie
I jeść wprost z twego talerza.
Nie musisz się obawiać.
Tu nie ma czego nienawidzić.
Och, księżniczko, na pewno polubisz go,
Jeśli tylko zelżeje siła twego oporu.
Pocałuj tę żabę, a otrzymasz księcia.
Otrzymasz księcia.

Wskocz do wody, dalej mała, razem ze mną.
Wskocz do wody, dalej mała, zamocz się.
Wskocz do wody, dalej mała, razem ze mną.
Wskocz do wody, dalej mała, zamocz się.
Pocałuj tę żabę, panienko.
Pocałuj tę żabę, panienko.

Wskocz do wody, dalej mała, razem ze mną.
Wskocz do wody, dalej mała, razem ze mną.
Zamocz się, zamocz się.
Zamocz się, zamocz się.

Do góry

"Tajemny świat"
Tkwiłem w nieosłoniętym miejscu,
Dopóki widziałem twarz za twarzą.
To wszystko odeszło już i nie zostawiło śladu.
Gdzieś na kolejowej bocznicy
Stykaliśmy się w naszym tajemnym świecie.
Tam ukrywaliśmy miłość.
O czym wtedy myśleliśmy?

Obserwuję cię, gdy w nieświadomości swego
Położenia myjesz pod wodą włosy.
Samolot leci w powietrzu.
Czy sądziłaś, że nie musisz wybierać?
Że ja sam zdołam wygrać lub przegrać?
Wszędzie ukrywaliśmy miłość.
O czym wtedy myśleliśmy?

Żyjemy tu, w domu pełnym pozorów,
Rozdzieleni niczym Adam i Ewa.
Ty zbijasz mnie z tropu, ja to przyjmuję.
Gdzieś na kolejowej bocznicy
Spotykaliśmy się w naszym tajemnym świecie.
Wszędzie ukrywaliśmy miłość.
O czym wtedy myśleliśmy?

O kole, które obraca się
I wiruje bez końca,
O o domu, który waląc się
Pozostawił nie naruszone schody.

Bez winy i wstydu,
Bez smutku i potępienia.
Tak czy owak wszyscy jesteśmy tacy sami.
Budujemy sobie nasz tajemny świat,
Budujemy sobie nasz tajemny świat,
Budujemy sobie nasz tajemny świat,
Który rozpada się
Na skutek nagłych wstrząsów.
Budujemy sobie nasz tajemny świat,

Widzimy rzeczy, których w nim nie ma.
Próbujemy modlitwami
Wzlecieć ponad zniszczenia.
Gdzieś na kolejowej bocznicy
Spotykaliśmy się w naszym tajemnym świecie.
Wszędzie ukrywaliśmy miłość.
O czym wtedy myśleliśmy?

Posłuchaj ...


Teksty - menu  Do góry  Strona główna

Tłumaczenie: Rafał Zimny