Teksty - menu

GENESIS

 

"Foxtrot"
(Fokstrot)
(1972)

1. Watcher Of The Skies
2. Time Table
3. Get'Em Out By Friday
4. Can-Utility And The Coastliners
5. Horizons
6. Supper's Ready

 


"OBSERWATOR NIEBIOS"

Obserwator niebios, obserwator wszystkiego 
On sam jest światem, żaden świat nie jest jego 
On którego życie nigdy już nie zaskoczy 
Nieznaną planetę dostrzega, podnosząc oczy

Stworzenia ukształtowały powierzchnię tej planety
Teraz ich władza zbliża się do końca
Czy jeszcze raz życie zniszczyło życie
Czy oni zmienili miejsce gry, czy też poznali
Więcej niż swoje dziecięce zabawy?
Może jaszczurka pozbyła się swego ogona
To już koniec długiej człowieczej jedności z Ziemią

Nie sądź tej rasy na podstawie pustych pozostałości
Bo czyż osądzacie Boga poprzez jego stworzenia
Gdy one są już martwe?
Teraz jaszczurka pozbyła się swego ogona
l to już koniec długiej jedności człowieka z Ziemią

Od życia samotnego do życia w jedności
Nie myśl, że zakończyłeś swą podróż
Bo choć twój statek jest solidny
Morze jest bezlitosne
Czy przeżyjesz na oceanie istnienia?
Chodźcie starożytne dzieci,
Posłuchajcie tego co mówię.
To moja pożegnalna rada dla was, na waszą drogę.

Wasze myśli żałośnie zwracają się do gwiazd 
Tam gdzie my poszliśmy, 
Wy nigdy nie będziecie mogli dojść 
Obserwator niebios, obserwator wszystkiego 
To po prostu twój los, twój własny los.
Do góry

"ROZKŁAD JAZDY"

Rzeźbiony stół dębowy
Opowiada historię
O czasach gdy królowie i królowe
Popijali wino ze złotych czar
A dzielni rycerze prowadzili swe damy
Z komnat do chłodnych altan
O czasach męstwa, gdy rodziły się legendy
O czasach, gdy honor znaczył dla człowieka
Znacznie więcej| niż życie
O dniach, które znały jedynie walkę
Dobra ze złem
Walkę włócznią i mieczem

Dlaczego, dlaczego nie mamy pewności
Zanim nie umrzemy
Lub nie zostaniemy zabici za odpowiedz?
Dlaczego, dlaczego dręczymy każdą rasę, by uwierzyć
Ze żadna rasa nie jest lepsza?
Chyba dlatego, że w czasie i przestrzeni
Choć imiona można zmienić, każda twarz
Zatrzymuje maskę, którą nosiła

Zakurzony stół pachnie pleśnią
Pozbawione blasku srebro leży niechciane na podłodze
Tylko wątłe światło pada poprzez mgiełkę szarości
Rysując blizny na szybie
Rzeźba zagubiła swe kształty
l nie ma już tych, co pozostawili po sobie swój znak
Przeminęli królowie i królowe,
Teraz tylko szczury dzierżą władzę
Słabi muszą zginąć zgodnie z prawem natury
Tak starym jak one.
Do góry

"WYRZUĆCIE ICH DO PIĄTKU"

JOHN PEBBLE Z PRZEDSIĘBIORSTWA STYX ENTERPRISES: 
„Wyrzućcie ich do piątku! 
Nie dostaniecie wypłaty dopóki 
ostatni z nich nie wyjdzie. 
Wyrzućcie ich do piątku! 
Najważniejsze, żebyśmy trzymali się planu, 
nie może być żadnych opóźnień"

MARK HALI. ZE STYX ENTERPRISES (ZNANY TEZ JAKO „WYCISKACZ"):
„Reprezentuję firmę dżentelmenów,
którzy właśnie zakupili ten dom
i wszystkie inne na tej ulicy.
Kierując się przesłankami humanitarnymi
znaleźliśmy dla was lepsze miejsce byście tam
poszli - poszli - poszli".

PANI BARROW - LOKATORKA: 
„Och nie, nie mogę w to uwierzyć, 
och. Mary, mówią nam byśmy się wyprowadziły"

PAN PEBBLE: 
"Wyrzućcie ich do piątku! 
Mówiłem wam już, ile możemy stracić, 
jeżeli pozwolimy im zostać. 
Jeżeli będą jakieś trudności 
to wyciśnijcie trochę szmalu 
i będzie po kłopotach."

PANI BARROW:
„Po tym wszystkim jak kazali nam się wyprowadzić powiedziałam im,
że mogłybyśmy płacić podwójny czynsz. 
Nie wiem dlaczego tak bardzo ich to rozbawiło 
przecież będą mieć więcej pieniędzy. 
Wyciskacz znowu zadzwonił 
przyszedł tutaj dziś rano 
z czterema setkami funtów 
i fotografią miejsca, które dla nas znalazł.
Jakiś blok z centralnym ogrzewaniem. 
Przecież to będzie dla nas koszmar!"

PAN PEBBLE: 
„Teraz ich mamy!
Zawsze mówiłem, że forsa, forsa, forsa 
może załatwić wszystko. 
Praca przynosi satysfakcje, 
gdy błysk intuicji jest darem, 
który pomaga ci znakomicie sprzedać, sprzedać."

PAN HALL:
„Oto jesteśmy w Nowym Mieście Harlow. 
Czy poznajecie swój blok? 
O tam, po drugiej stronie placu. 
Niestety, od naszej ostatniej rozmowy 
postanowiliśmy znowu podnieść czynsz. 
Tylko odrobinkę!"

PANI BARROW:
„Och nie, nie mogę w to uwierzyć, 
och. Mary, a my zgodziłyśmy się przeprowadzić."

(Minął czas)

18.09.2012 - TELEWIZYJNA WIADOMOŚĆ NA WSZYSTKICH KANAŁACH: 
Podajemy informację z Kontroli Genetycznej: 
„Jest moim smutnym obowiązkiem zawiadomić państwa 
o ograniczeniu wzrostu ludzkiego do czterech stóp."

SKRÓT ROZMOWY JASIA KOWALSKIEGO W LOKALNEJ PUBORAMIE:

„Słyszałem, że dyrektorzy Kontroli Genetycznej wykupywali 
wszystkie nieruchomości, które ostatnio sprzedawano, 
podejmując tym samym bardzo śmiałe ryzyko. Teraz 
ogłoszono, że ludzie będą niżsi wzrostem, w ten sposób
pomieszczą się w dwójnasób w tym samym budynku.
(przytakują mu).
Rozpoczęli od lokatorów Harlow, mówiąc im, że 
w imię humanitaryzmu muszą sobie
iść - iść - iść - iść."

SIR JOHN DE PEBBLE Z UNITED BLACKSPRINGS INTERNATIONAL (PRZEDSIĘBIORSTWA MIĘDZYNARODOWEGO):
„Myślę, że ubiłem koleiny interes.
Dwanaście posesji kupimy za pięć,
a sprzedamy za trzydzieści cztery!
Kilka z nich jest wciąż zamieszkałych,
czas posłać tam Wyciskacza,
będzie musiał jeszcze trochę popracować."

NOTATKA OD ATŁASOWEGO PETERA Z ROCK DEVELOPMENTS LTD.

Z ojczyzną w swych rękach będziecie szczęśliwi na ziemi, 
ale zacznijcie inwestować w Kościół dla waszego nieba.
Do góry

"KRÓL KANUT l POCHLEBCY"

Rozrzucone stronice księgi leżą na plaży 
Przysypane przez piasek, obmywane przez fale 
Cienie rzucane przez chmurę, 
Muskają je jak oczy przeszłości 
Ale przypływ, który się zbliża 
Pochłania je, pełen żądzy.

One opowiadały o kimś, kto był zmęczony
Śpiewaniem hymnów pochwalnych
„Nie dbamy o pochlebców" - krzyczał
„Na nasz rozkaz cofną się wody
Pokażcie moją siłę, stańcie u mych stóp."
Ale przegrał
Teraz wieją zimne wiatry.

Napływające z północy mroczne chmury przynoszą
Strach przed burzą niosącą gniew i pogardę
Fale otaczają tonący tron
Śpiewając: „Ukoronować go, ukoronować gol"
„Ci którzy kochają nasz majestat
Niech pochylą głowy!"
Wszyscy zgięli kolana.

Ale on wymusił na sobie uśmiech
Choć jego nadzieje leżały strzaskane
Tam, gdzie padły ofiary
Nic nie może zniszczyć mojego spokoju
Dopóki nikt się nie uśmiecha
Więcej otwartych uszu i otwartych oczu
A wkrótce oni ośmielą się śmiać
Popatrz na tego małego człowieczka,
Co oblewa się rumieńcem
Choć często opowiada się jego historię
To tak naprawdę jest on martwy.

"HORYZONTY"

(Utwór instrumentalny)
Do góry

"KOLACJA JEST GOTOWA"

I. SKOK KOCHANKÓW 
Przechodzę przez pokój 
Wyłączam telewizor.
Siadam obok ciebie i patrzę ci w oczy 
A dźwięk samochodowych silników 
Rozpływa się w nocy
Przysięgam, widziałem jak zmieniła się twoja twarz 
Nie wyglądało to zbyt dobrze 
I... cześć kochanie
Z zatroskanymi oczami, które są tak niebieskie 
Hej, kochanie, czy nie wiesz, 
Ze nasza miłość jest prawdziwa.

Nasze oczy zbliżają się do siebie 
A odległość pomiędzy naszymi ciałami znika 
Na zewnątrz, w ogrodzie, księżyc jasno świeci 
Sześciu świątobliwie okrytych mężów 
Porusza się wolno przez trawnik
Siódmy idzie na przedzie z krzyżem wzniesionym wysoko 
I... cześć kochanie, kolacja czeka na ciebie 
Hej, kochanie, czy nie wiesz, 
że nasza miłość jest prawdziwa.

Cały czas byłem tak daleko stąd
Daleko od twych ciepłych ramion
Jak dobrze jest czuć cię znów
Zbyt długi był ten czas rozłąki, nieprawdaż?

II. GWARANTOWANY CZŁOWIEK WIECZNEGO SANKTUARIUM 
Znam farmera, który dba o swoją farmę 
Dba o czystą wodę, dba o swoje plony 
Znam strażaka, który dogląda ognia

Wy, czy nie widzicie, że on oszukał was wszystkich 
Tak, on znowu tu jest, czy nie widzicie 
Że on oszukał was wszystkich? 
Podzielcie się jego pokojem. 
Podpiszcie dzierżawę

On jest naddźwiękowym naukowcem
Jest gwarantowanym człowiekiem Wiecznego Sanktuarium
„Spójrzcie, spójrzcie na moje usta" - krzyczy
l na wszystkie dzieci, które straciły sens życia
"Zakładam się o życie, że wejdziecie do środka
Ze splecionymi rękami
Z połączonymi gruczołami
Z łyżkami pełnymi marzeń"
On jest gwarantowanym człowiekiem Wiecznego Sanktuarium
Będziemy cię kołysać, kołysać mały wężu,
Będziemy cię trzymać w cieple i wygodzie.

III. IKHNATON l ITSACON l ICH BANDA WESOŁKÓW 
Nasze uczucia odbijają się na naszych twarzach 
W chwili, gdy one odpoczywają 
Przeszliśmy przez pola 
Aby ujrzeć dzieci Zachodu
Lecz zobaczyliśmy chmarę ciemnoskórych wojowników 
Stojących nieruchomo
W oczekiwaniu na bitwę

Walka się rozpoczęła, zostali uwolnieni
Zabijają nieprzyjaciół dla pokoju... bang, bang,
Bang, bang, bang, bang...
A teraz dają mi cudowny napój
Bo nie mogę pohamować emocji
l choć czuję się dobrze
Coś mi mówi,
Żebym lepiej ożywił swój modlitewnik
To dzień świętowania
Bo nieprzyjaciel spotkał swe przeznaczenie
Rozkaz radowania się i tańczenia
Nadszedł od naszego wodza

IV. JAK ŚMIEM BYĆ TAK PIĘKNY? 
Błądząc wśród chaosu jaki został po bitwie 
Wspięliśmy się na górę ludzkich ciał 
Na płaskowyż zielonej trawy l zielonych drzew pełnych życia 
Jakaś młoda postać siedzi nieruchomo 
Nad swoją sadzawką 
Jest oznakowana „Ludzki Bekon" 
Przez jakieś rzeźnicze narzędzie 
(On jest tobą)
Bezpieka zajęła się tym facetem 
Patrzymy pełni podziwu 
Jak Narcyz zamienia się w kwiat. 
W kwiat?

V. WIERZBOWA FARMA 
Jeśli przybędziecie na Wierzbową Farmę 
W poszukiwaniu motyli, Trzepotaczy i much ściekowych 
Otwórzcie oczy, bo tu jest pełno niespodzianek 
A każdy leży jak foki na skałach 
l łże jak katarynka.
Och, jest tu i mamusia i tatuś, i dobro i zło 
l każdy jest szczęśliwy, że tu przebywa

Jest tu Winston Churchill z kulą u nogi. 
Co bywał brytyjską flagą,
Plastikową torbą, co z niego za maruda
Żaba była księciem, książę był cegłą,
Cegła była jajkiem
A jajko było ptakiem
Czy o tym słyszałeś?
Jesteśmy tak szczęśliwi jak ryby,
A okazali jak gęsi
l cudownie czyści o poranku.

Mamy wszystko, hodujemy wszystko
Trochę wwozimy
Trochę wywozimy
Mamy trochę dzikich rzeczy pływających naokoło
Każdego, zmienimy każdego
A ty nadasz im imiona
Mamy ich tutaj wszystkich
Ale prawdziwe gwiazdy jeszcze się nie pojawiły

WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA!

Czuj jak twoje ciało się topi 
Mamusia do błota, do szaleństwa, do tatusia 
Tatuś zrujnował biuro, tatuś zniszczył biuro 
Wszyscy jesteście pełni bzdur.

Tatuś do grobli, do kuli, do mamusi
Mamusia oszukuje na praniu,
Mamusia oszukuje na praniu
Wszyscy jesteście pełni bzdur.
Niech usłyszę wasze kłamstwa.
Ze w życiu nigdy nie łamiemy swych zasad
Ooee - ooee - ooee - oowaa
Mamo potrzebuję cię teraz

Kiedy wsłuchujecie się w mój głos
Szukając ukrytych drzwi
Czystych podłóg i ciągłego aplauzu.
Jesteście tu cały czas
Czy chcecie czy nie, bo jak się nie ma co się lubi,
To się lubi co się ma
Jesteście pod ziemią
Tak, głęboko w glebie
Więc, gdy przyjdzie koniec to zagwiżdżemy i tupniemy 
l wszyscy dopasujemy się do swych miejsc.

VI. APOKALIPSA NA 9/8 (WSPÓŁWYKONAWCY: NIEZWYKŁE TALENTY GABBLE RATCHETA)

Ze strażnikami Magoga, których pełno wokół 
Kobziarz czarujący swą muzyką 
Wyprowadza dzieci na śmierć do lasu 
Smok wynurza się z morza 
Z błyszczącą srebrną głową mądrości 
l patrzy na mnie
Przynosi na ziemię ogień z niebios 
Możnaby powiedzieć, że dobrze robi 
Sądząc po wyglądzie ludzkich oczu 
Lepiej nie próbować kompromisu 
Bo nie będzie to łatwe

666 już nie jest samotny
Wychodzi ze szpiku twoich kości
A siedem trąb dmiących słodkiego rock and rolla
Będzie dąć wprost w środek twojej duszy
Pitagoras z lustrem
Odbijającym księżyc w pełni
Pisze krwią tekst
Do zupełnie nowej melodii

I... hej kochanie z zatroskanymi oczami.
Które są tak błękitne
Hej kochanie, czy nie wiesz.
Ze nasza miłość jest prawdziwa
Byłem tak daleko stąd
Daleko od twych ciepłych ramion
Ale już wróciłem
l kochanie, na pewno wszystko będzie dobrze

VII. TAK PEWNE JAK TO, ŻE JAJKO JEST JAJKIEM (BOLĄCE STOPY LUDZI) 
Czy nie czujecie, że nasze dusze płoną 
Rozsiewając wszystkie kolory tęczy 
W ciemnościach znikającej nocy. 
Tak jak rzeka łączy się z oceanem, 
Jak zarodek rośnie w nasieniu
Tak my w końcu zostaliśmy uwolnieni by wrócić do domu

Oto anioł, który stoi w słońcu 
l krzyczy na cały głos 
"To jest kolacja, tego który ma moc" 
Pana Panów 
Króla Królów
Który wrócił by poprowadzić swoje dzieci do domu 
Aby wziąć je ze sobą do Nowego Jeruzalem.

Uwaga!

Teksty oryginalne utworów z płyty „Foxtrot" są miejscami bardzo trudne do przetłumaczenia ze względu na stosowanie przez Petera Gabriela gry dźwięków lub tworzenie przez niego nowych tworów lingwistycznych opartych na podobieństwie dźwiękowym sylab, zestawionych tylko w miarę logicznie, np.: „butterflies, flutterbyes, gutterflies", „dad to dam to dum to mum". „mum to mud 19 mad to dad". Tłumaczenie niektórych fragmentów jest więc czasem dość swobodne.


Teksty - menu  Do góry  Strona główna

Tłumaczenie: Katarzyna Tatarczuch