"OBSERWATOR
NIEBIOS"
Obserwator niebios, obserwator wszystkiego
On sam jest światem, żaden świat nie jest jego
On którego życie nigdy już nie zaskoczy
Nieznaną planetę dostrzega, podnosząc oczy
Stworzenia ukształtowały powierzchnię tej planety
Teraz ich władza zbliża się do końca
Czy jeszcze raz życie zniszczyło życie
Czy oni zmienili miejsce gry, czy też poznali
Więcej niż swoje dziecięce zabawy?
Może jaszczurka pozbyła się swego ogona
To już koniec długiej człowieczej jedności z Ziemią
Nie sądź tej rasy na podstawie pustych pozostałości
Bo czyż osądzacie Boga poprzez jego stworzenia
Gdy one są już martwe?
Teraz jaszczurka pozbyła się swego ogona
l to już koniec długiej jedności człowieka z Ziemią
Od życia samotnego do życia w jedności
Nie myśl, że zakończyłeś swą podróż
Bo choć twój statek jest solidny
Morze jest bezlitosne
Czy przeżyjesz na oceanie istnienia?
Chodźcie starożytne dzieci,
Posłuchajcie tego co mówię.
To moja pożegnalna rada dla was, na waszą drogę.
Wasze myśli żałośnie zwracają się do gwiazd
Tam gdzie my poszliśmy,
Wy nigdy nie będziecie mogli dojść
Obserwator niebios, obserwator wszystkiego
To po prostu twój los, twój własny los.
"ROZKŁAD JAZDY"
Rzeźbiony stół dębowy
Opowiada historię
O czasach gdy królowie i królowe
Popijali wino ze złotych czar
A dzielni rycerze prowadzili swe damy
Z komnat do chłodnych altan
O czasach męstwa, gdy rodziły się legendy
O czasach, gdy honor znaczył dla człowieka
Znacznie więcej| niż życie
O dniach, które znały jedynie walkę
Dobra ze złem
Walkę włócznią i mieczem
Dlaczego, dlaczego nie mamy pewności
Zanim nie umrzemy
Lub nie zostaniemy zabici za odpowiedz?
Dlaczego, dlaczego dręczymy każdą rasę, by uwierzyć
Ze żadna rasa nie jest lepsza?
Chyba dlatego, że w czasie i przestrzeni
Choć imiona można zmienić, każda twarz
Zatrzymuje maskę, którą nosiła
Zakurzony stół pachnie pleśnią
Pozbawione blasku srebro leży niechciane na podłodze
Tylko wątłe światło pada poprzez mgiełkę szarości
Rysując blizny na szybie
Rzeźba zagubiła swe kształty
l nie ma już tych, co pozostawili po sobie swój znak
Przeminęli królowie i królowe,
Teraz tylko szczury dzierżą władzę
Słabi muszą zginąć zgodnie z prawem natury
Tak starym jak one.
"WYRZUĆCIE ICH
DO PIĄTKU"
JOHN PEBBLE Z PRZEDSIĘBIORSTWA
STYX ENTERPRISES:
„Wyrzućcie ich do piątku!
Nie dostaniecie wypłaty dopóki
ostatni z nich nie wyjdzie.
Wyrzućcie ich do piątku!
Najważniejsze, żebyśmy trzymali się planu,
nie może być żadnych opóźnień"
MARK HALI. ZE STYX ENTERPRISES (ZNANY TEZ JAKO „WYCISKACZ"):
„Reprezentuję firmę dżentelmenów,
którzy właśnie zakupili ten dom
i wszystkie inne na tej ulicy.
Kierując się przesłankami humanitarnymi
znaleźliśmy dla was lepsze miejsce byście tam
poszli - poszli - poszli".
PANI BARROW - LOKATORKA:
„Och nie, nie mogę w to uwierzyć,
och. Mary, mówią nam byśmy się wyprowadziły"
PAN PEBBLE:
"Wyrzućcie ich do piątku!
Mówiłem wam już, ile możemy stracić,
jeżeli pozwolimy im zostać.
Jeżeli będą jakieś trudności
to wyciśnijcie trochę szmalu
i będzie po kłopotach."
PANI BARROW:
„Po tym wszystkim jak kazali nam się wyprowadzić powiedziałam im,
że mogłybyśmy płacić podwójny czynsz.
Nie wiem dlaczego tak bardzo ich to rozbawiło
przecież będą mieć więcej pieniędzy.
Wyciskacz znowu zadzwonił
przyszedł tutaj dziś rano
z czterema setkami funtów
i fotografią miejsca, które dla nas znalazł.
Jakiś blok z centralnym ogrzewaniem.
Przecież to będzie dla nas koszmar!"
PAN PEBBLE:
„Teraz ich mamy!
Zawsze mówiłem, że forsa, forsa, forsa
może załatwić wszystko.
Praca przynosi satysfakcje,
gdy błysk intuicji jest darem,
który pomaga ci znakomicie sprzedać, sprzedać."
PAN HALL:
„Oto jesteśmy w Nowym Mieście Harlow.
Czy poznajecie swój blok?
O tam, po drugiej stronie placu.
Niestety, od naszej ostatniej rozmowy
postanowiliśmy znowu podnieść czynsz.
Tylko odrobinkę!"
PANI BARROW:
„Och nie, nie mogę w to uwierzyć,
och. Mary, a my zgodziłyśmy się przeprowadzić."
(Minął czas)
18.09.2012 - TELEWIZYJNA WIADOMOŚĆ
NA WSZYSTKICH KANAŁACH:
Podajemy informację z Kontroli Genetycznej:
„Jest moim smutnym obowiązkiem zawiadomić państwa
o ograniczeniu wzrostu ludzkiego do czterech stóp."
SKRÓT ROZMOWY JASIA KOWALSKIEGO
W LOKALNEJ PUBORAMIE:
„Słyszałem, że dyrektorzy Kontroli Genetycznej wykupywali
wszystkie nieruchomości, które ostatnio sprzedawano,
podejmując tym samym bardzo śmiałe ryzyko. Teraz
ogłoszono, że ludzie będą niżsi wzrostem, w ten sposób
pomieszczą się w dwójnasób w tym samym budynku.
(przytakują mu).
Rozpoczęli od lokatorów Harlow, mówiąc im, że
w imię humanitaryzmu muszą sobie
iść - iść - iść - iść."
SIR JOHN DE PEBBLE
Z UNITED BLACKSPRINGS INTERNATIONAL
(PRZEDSIĘBIORSTWA MIĘDZYNARODOWEGO):
„Myślę, że ubiłem koleiny interes.
Dwanaście posesji kupimy za pięć,
a sprzedamy za trzydzieści cztery!
Kilka z nich jest wciąż zamieszkałych,
czas posłać tam Wyciskacza,
będzie musiał jeszcze trochę popracować."
NOTATKA OD ATŁASOWEGO PETERA Z ROCK DEVELOPMENTS LTD.
Z ojczyzną w swych rękach będziecie szczęśliwi na
ziemi,
ale zacznijcie inwestować w Kościół dla waszego nieba.
"KRÓL KANUT
l POCHLEBCY"
Rozrzucone stronice księgi leżą na plaży
Przysypane przez piasek, obmywane przez fale
Cienie rzucane przez chmurę,
Muskają je jak oczy przeszłości
Ale przypływ, który się zbliża
Pochłania je, pełen żądzy.
One opowiadały o kimś, kto był zmęczony
Śpiewaniem hymnów pochwalnych
„Nie dbamy o pochlebców" - krzyczał
„Na nasz rozkaz cofną się wody
Pokażcie moją siłę, stańcie u mych stóp."
Ale przegrał
Teraz wieją zimne wiatry.
Napływające z północy mroczne chmury przynoszą
Strach przed burzą niosącą gniew i pogardę
Fale otaczają tonący tron
Śpiewając: „Ukoronować go, ukoronować gol"
„Ci którzy kochają nasz majestat
Niech pochylą głowy!"
Wszyscy zgięli kolana.
Ale on wymusił na sobie uśmiech
Choć jego nadzieje leżały strzaskane
Tam, gdzie padły ofiary
Nic nie może zniszczyć mojego spokoju
Dopóki nikt się nie uśmiecha
Więcej otwartych uszu i otwartych oczu
A wkrótce oni ośmielą się śmiać
Popatrz na tego małego człowieczka,
Co oblewa się rumieńcem
Choć często opowiada się jego historię
To tak naprawdę jest on martwy.
"HORYZONTY"
(Utwór instrumentalny)
"KOLACJA JEST
GOTOWA"
I. SKOK KOCHANKÓW
Przechodzę przez pokój
Wyłączam telewizor.
Siadam obok ciebie i patrzę ci w oczy
A dźwięk samochodowych silników
Rozpływa się w nocy
Przysięgam, widziałem jak zmieniła się twoja twarz
Nie wyglądało to zbyt dobrze
I... cześć kochanie
Z zatroskanymi oczami, które są tak niebieskie
Hej, kochanie, czy nie wiesz,
Ze nasza miłość jest prawdziwa.
Nasze oczy zbliżają się do siebie
A odległość pomiędzy naszymi ciałami znika
Na zewnątrz, w ogrodzie, księżyc jasno świeci
Sześciu świątobliwie okrytych mężów
Porusza się wolno przez trawnik
Siódmy idzie na przedzie z krzyżem wzniesionym wysoko
I... cześć kochanie, kolacja czeka na ciebie
Hej, kochanie, czy nie wiesz,
że nasza miłość jest prawdziwa.
Cały czas byłem tak daleko stąd
Daleko od twych ciepłych ramion
Jak dobrze jest czuć cię znów
Zbyt długi był ten czas rozłąki, nieprawdaż?
II. GWARANTOWANY CZŁOWIEK WIECZNEGO SANKTUARIUM
Znam farmera, który dba o swoją farmę
Dba o czystą wodę, dba o swoje plony
Znam strażaka, który dogląda ognia
Wy, czy nie widzicie, że on oszukał was wszystkich
Tak, on znowu tu jest, czy nie widzicie
Że on oszukał was wszystkich?
Podzielcie się jego pokojem.
Podpiszcie dzierżawę
On jest naddźwiękowym naukowcem
Jest gwarantowanym człowiekiem Wiecznego Sanktuarium
„Spójrzcie, spójrzcie na moje usta" - krzyczy
l na wszystkie dzieci, które straciły sens życia
"Zakładam się o życie, że wejdziecie do środka
Ze splecionymi rękami
Z połączonymi gruczołami
Z łyżkami pełnymi marzeń"
On jest gwarantowanym człowiekiem Wiecznego Sanktuarium
Będziemy cię kołysać, kołysać mały wężu,
Będziemy cię trzymać w cieple i wygodzie.
III. IKHNATON l ITSACON l ICH BANDA WESOŁKÓW
Nasze uczucia odbijają się na naszych twarzach
W chwili, gdy one odpoczywają
Przeszliśmy przez pola
Aby ujrzeć dzieci Zachodu
Lecz zobaczyliśmy chmarę ciemnoskórych wojowników
Stojących nieruchomo
W oczekiwaniu na bitwę
Walka się rozpoczęła, zostali uwolnieni
Zabijają nieprzyjaciół dla pokoju... bang, bang,
Bang, bang, bang, bang...
A teraz dają mi cudowny napój
Bo nie mogę pohamować emocji
l choć czuję się dobrze
Coś mi mówi,
Żebym lepiej ożywił swój modlitewnik
To dzień świętowania
Bo nieprzyjaciel spotkał swe przeznaczenie
Rozkaz radowania się i tańczenia
Nadszedł od naszego wodza
IV. JAK ŚMIEM BYĆ TAK PIĘKNY?
Błądząc wśród chaosu jaki został po bitwie
Wspięliśmy się na górę ludzkich ciał
Na płaskowyż zielonej trawy l zielonych drzew pełnych życia
Jakaś młoda postać siedzi nieruchomo
Nad swoją sadzawką
Jest oznakowana „Ludzki Bekon"
Przez jakieś rzeźnicze narzędzie
(On jest tobą)
Bezpieka zajęła się tym facetem
Patrzymy pełni podziwu
Jak Narcyz zamienia się w kwiat.
W kwiat?
V. WIERZBOWA FARMA
Jeśli przybędziecie na Wierzbową Farmę
W poszukiwaniu motyli, Trzepotaczy i much ściekowych
Otwórzcie oczy, bo tu jest pełno niespodzianek
A każdy leży jak foki na skałach
l łże jak katarynka.
Och, jest tu i mamusia i tatuś, i dobro i zło
l każdy jest szczęśliwy, że tu przebywa
Jest tu Winston Churchill z kulą u nogi.
Co bywał brytyjską flagą,
Plastikową torbą, co z niego za maruda
Żaba była księciem, książę był cegłą,
Cegła była jajkiem
A jajko było ptakiem
Czy o tym słyszałeś?
Jesteśmy tak szczęśliwi jak ryby,
A okazali jak gęsi
l cudownie czyści o poranku.
Mamy wszystko, hodujemy wszystko
Trochę wwozimy
Trochę wywozimy
Mamy trochę dzikich rzeczy pływających naokoło
Każdego, zmienimy każdego
A ty nadasz im imiona
Mamy ich tutaj wszystkich
Ale prawdziwe gwiazdy jeszcze się nie pojawiły
WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA!
Czuj jak twoje ciało się topi
Mamusia do błota, do szaleństwa, do tatusia
Tatuś zrujnował biuro, tatuś zniszczył biuro
Wszyscy jesteście pełni bzdur.
Tatuś do grobli, do kuli, do mamusi
Mamusia oszukuje na praniu,
Mamusia oszukuje na praniu
Wszyscy jesteście pełni bzdur.
Niech usłyszę wasze kłamstwa.
Ze w życiu nigdy nie łamiemy swych zasad
Ooee - ooee - ooee - oowaa
Mamo potrzebuję cię teraz
Kiedy wsłuchujecie się w mój głos
Szukając ukrytych drzwi
Czystych podłóg i ciągłego aplauzu.
Jesteście tu cały czas
Czy chcecie czy nie, bo jak się nie ma co się lubi,
To się lubi co się ma
Jesteście pod ziemią
Tak, głęboko w glebie
Więc, gdy przyjdzie koniec to zagwiżdżemy i tupniemy
l wszyscy dopasujemy się do swych miejsc.
VI. APOKALIPSA NA 9/8 (WSPÓŁWYKONAWCY: NIEZWYKŁE TALENTY GABBLE
RATCHETA)
Ze strażnikami Magoga, których pełno wokół
Kobziarz czarujący swą muzyką
Wyprowadza dzieci na śmierć do lasu
Smok wynurza się z morza
Z błyszczącą srebrną głową mądrości
l patrzy na mnie
Przynosi na ziemię ogień z niebios
Możnaby powiedzieć, że dobrze robi
Sądząc po wyglądzie ludzkich oczu
Lepiej nie próbować kompromisu
Bo nie będzie to łatwe
666 już nie jest samotny
Wychodzi ze szpiku twoich kości
A siedem trąb dmiących słodkiego rock and rolla
Będzie dąć wprost w środek twojej duszy
Pitagoras z lustrem
Odbijającym księżyc w pełni
Pisze krwią tekst
Do zupełnie nowej melodii
I... hej kochanie z zatroskanymi oczami.
Które są tak błękitne
Hej kochanie, czy nie wiesz.
Ze nasza miłość jest prawdziwa
Byłem tak daleko stąd
Daleko od twych ciepłych ramion
Ale już wróciłem
l kochanie, na pewno wszystko będzie dobrze
VII. TAK PEWNE JAK TO, ŻE JAJKO JEST JAJKIEM (BOLĄCE STOPY
LUDZI)
Czy nie czujecie, że nasze dusze płoną
Rozsiewając wszystkie kolory tęczy
W ciemnościach znikającej nocy.
Tak jak rzeka łączy się z oceanem,
Jak zarodek rośnie w nasieniu
Tak my w końcu zostaliśmy uwolnieni by wrócić do domu
Oto anioł, który stoi w słońcu
l krzyczy na cały głos
"To jest kolacja, tego który ma moc"
Pana Panów
Króla Królów
Który wrócił by poprowadzić swoje dzieci do domu
Aby wziąć je ze sobą do Nowego Jeruzalem.
Uwaga!
Teksty oryginalne utworów z płyty „Foxtrot" są miejscami
bardzo trudne do przetłumaczenia ze względu na stosowanie przez Petera
Gabriela gry dźwięków lub tworzenie przez niego nowych tworów
lingwistycznych opartych na podobieństwie dźwiękowym sylab,
zestawionych tylko w miarę logicznie, np.: „butterflies, flutterbyes,
gutterflies", „dad to dam to dum to mum". „mum to mud 19
mad to dad". Tłumaczenie niektórych fragmentów jest więc czasem
dość swobodne.
|