"Ballada o Billu
Hubbardzie"
(utwór instrumentalny)
"To, czego chce Bóg (część
I)"
Bóg otrzymuje to, czego chce.
Boże, pomóż nam wszystkim.
Bóg otrzymuje to, czego chce.
Chłopak z kąta spojrzał na kapłana
l przeciągnął palcami
Po strunach swej jasnobłękitnej japońskiej gitary.
A kapłan rzekł:
„Bóg pragnie dobroci,
Bóg pragnie światła,
Bóg pragnie bałaganu
l czystej walki,
A Bóg otrzymuje to, czego chce."
Nie dziw się, to tylko dogmat
Wypłakany przez jakiegoś cudzoziemskiego proroka.
Chrząszcz i gazela
Zdjęły z haka Biblie.
Małpa w kącie pilnie notowała
Lekcję w swoim zeszyciku.
Bóg osiąga to, czego chce.
Boże. pomóż nam.
Bóg pragnie pokoju i wojny.
Bóg pragnie głodu i sieci supermarketów.
Bóg osiąga to, czego chce.
Bóg pragnie buntów i seksu.
Bóg pragnie wolności.
Bóg pragnie semtexu.
Bóg osiąga to, czego chce.
Nie dziw się.
„To tylko żarty" -
Zawołał jakiś cudzoziemski komik.
Osioł i hiena zdjęły
Pióropusz z haka.
Małpa w kącie zapisała
Żart w notesiku.
Bóg dostaje to, czego chce.
Bóg chce piratów i wrzawy.
Bóg chce deszczów i zmoczonych pleców.
Bóg dostaje to, czego chce.
Bóg życzy sobie yoodoo i rytualnych świątyń.
Bóg chce prawa i zorganizowanej przestępczości.
Bóg chce krucjat i świętych muzułmańskich wojen.
Bóg chce dobra i zła.
Bóg dostaje to, czego chce.

"Wszystko świetnie
pasuje (Część I)"
Małpa usiadła na stercie kamieni
l spojrzała na złamaną kość.
Wokół rozległy się dźwięki
Kwartetu wiedeńskiego.
Małpa spojrzała ku gwiazdom
l pomyślała sobie:
„Pamięć nie istnieje,
A historia jest dla głupców"
Potem umyła ręce
W czarze pełnej świętych mądrości.
Odwróciła się plecami do ogrodu
I ruszyła do najbliższego miasta.
Żołnierzu, zatrzymaj się,
Gdy zobaczysz już,
Co znaczą łzy i kości.
Każdy nagrobek zawiera w sobie
Uncję złota i uncję dumy.
Niemcy wymordowali Żydów.
Żydzi wymordowali Arabów.
Arabowie wymordowali zakładników.
To zupełnie nowa wiadomość.
Czy można więc się dziwić,
Ze małpa czuje się oszołomiona?
Powiedziała: „Mamo, mamo,
Prezydent jest głupcem.
Dlaczego muszę czytać te
Podręczniki techniki?"
Na to wysocy oficerowie armii
l maklerzy z Wall Street:
„Nie rozśmieszaj nas.
Rozgarnięty z ciebie chłopak.
Czas jest linearny.
Pamięć nie istnieje.
Historia jest dla głupców.
Człowiek jest tylko narzędziem
W rękach Wszechmogącego"
Dali mu pod komendę
Nuklearną łódź podwodną
l wysłali na poszukiwanie Rajskiego Ogrodu.

"Wszystko świetnie
pasuje (Część II)"
Czy nie widzisz,
Że to wszystko układa się
W pewien doskonały sens,
Wyrażalny w dolarach i centach,
Funtach, szylingach i pensach?
Czy nie widzisz, że wszystko
Świetnie do siebie pasuje?
Mała czarna duszyczka
Odchodząca w idealnej ostrości obrazu
To doskonały materiał na dziennik o dziewiątej
W porze największej oglądalności.
Kochanie, czy nasz mały już dobrze śpi?
Dobry wieczór państwu.
Ze stadionu Memoriał w transmisji na żywo
Wita państwa Mary Albert.
Dzisiaj mamy wspaniałą pogodę
l oczekujemy sensacyjnego widowiska,
Lecz najpierw nasz światowy hymn.
Czy nie widzisz,
Że to wszystko układa się w idealny sens,
Wyrażalny w dolarach i centach,
Funtach, szylingach i pensach?
Czy nie widzisz,
Ze wszystko świetnie do siebie pasuje?
W czasie gdy mówię do państwa,
Kapitan nakazuje wycelować działa
Prosto w platformę wiertniczą.
Wygląda na to, że chce zaatakować.
Przy okazji, czy państwo wiedzą.
Że kapitan łodzi podwodnej zarabia
200.000 dolarów rocznie?
Od tego jest mniejszy podatek, Mary.
Dziękujemy ci, Emery.
Miło było cię wysłuchać.
Wracamy do waszego widowiska.
Kapitan poleca odpalić pierwszy pocisk,
Potem drugi.
Platforma szykuje prewencyjną obronę.
Czy uda im się? Ja wątpię.
Czy nie widzisz, że to wszystko układa się w
Idealny sens, wyrażalny
W dolarach i centach,
Funtach, szylingach i pensach?
Czy nie włazisz, że
Wszystko świetnie do siebie pasuje?
„Męstwo
tych, którzy
poza zasięgiem"
Masz naturalną skłonność
Do osuszania drinków,
Świetnie się bawisz
Na przyjęciach.
Zawsze nosisz odpowiednie maski.
Jesteś już stary, dlatego
Nikniesz w tłumie niczym
Śmiech w gwarnej szatni.
Nie możesz oczekiwać zmian.
Siedzisz sobie niedostępny w domu.
Wydobyłeś magnum z walizki
Z rupieciami.
Potem cały kanion wypełniłeś hukiem.
Dobre samopoczucie to twój przyjaciel.
Podziwiano cię dopiero pod koniec.
Ponieważ dzierżyłeś w ręku
Automatyczny karabin Uzi.
Czy odrzut broni przy strzelaniu
Pozwala ci uświadomić sobie swoją płeć?
Stary weteranie, co i kogo
Chcesz jeszcze pozabijać?
Spojrzałem na drugi brzeg Jordanu
l zobaczyłem amerykańskich marynarzy
Na stercie śmieci.
Pływałem w waszych basenach,
Wylegiwałem się pod waszymi palmami.
Spojrzałem w oczy Indianinowi,
Który leżał na stopniach Federal Building.
A w odległościomierzu mojego aparatu
Zobaczyłem za wzgórzem chłopaków
Strzelających z armat
Na pierwszej linii frontu.
Rzygali brudem.
Który ich otaczał na tej pustyni.
Mieli dość odwagi tych, co poza zasięgiem.
Tak, to drażliwy temat.
Starcze, co i kogo chcesz jeszcze zabić?
Hej barmani Jeszcze dwie wódki i dwa piwa.
Nastaw głośniej telewizor.
Właśnie pokazują wojnę.
Uwielbiam te nowoczesne bomby
Sterowane laserem,
Świetnie się nadają do naprawiania krzywd.
Strzelasz do tarczy i wygrywasz nagrodę
W barze odległym o 3.000 mil.
Odważnie bawimy się w tę grę,
Ponieważ znajdujemy się poza zasięgiem.
Odważnie atakujemy i zadajemy rany.
Ponieważ znajdujemy się poza zasięgiem.
Odważnie bombardujemy linie kolejowe,
Ponieważ znajdujemy się poza zasięgiem.
Odważnie podbijamy obce terytoria.
Ponieważ znajdujemy się poza zasięgiem.
Ponieważ znajdujemy się poza zasięgiem.
Odważnie bawimy się w tę grę,
Ponieważ znajdujemy się poza zasięgiem.
„Spóźniony powrót do
domu (Cześć I)"
Żona farmera z Oxfordshire
Stoi przy oknie i spogląda
Co chwilę na zegar.
Już prawie czas na herbatę.
Nie widzi zjawy, która trzepocze
Skrzydłami w żywopłocie.
Nie słyszy warkotu silnika.
A wśród światełek w kabinie samolotu
Chłopak z Cleveland rutynowo i spokojnie
Omiata wzrokiem przyrządy sterownicze
l uśmiecha się.
Czuje się bezpieczny, otoczony
Pięknem wojskowego życia.
Tu nie ma dobra ani zła.
Są tylko cynowe puszki.
Dynamit, białe urwiska,
Błękitne niebo i latanie, latanie, latanie...
Takie jest piękno wojskowego życia.
Nie ma pytań, są tylko rozkazy
l latanie, latanie, latanie...
Co za wspaniały widok w jego
Dzikim erotycznym śnie!
Chłopiec wieczności łapczywie
Przerzuca kartki wojennego magazynu.
A jego przemiły Wuj Sam
Wydaje dziesięć trylionów,
Aby zmienić wszystko w totalną rozrywkę,
Wojenne wideo-gry.
A tani na trybunach w amoku
Dziczeją z radości.
Klakierzy biją brawo,
Kiedy widzą ładne bioderko.
Wszyscy lubimy ten kawałek.
Kiedy gość wyjmuje dżinsy z lodówki,
A potem ten drugi, ten zły, dostaje w gębę.
Czy nie łechtał cię mile widok
Kostiumu kąpielowego klejącego się do jej ciała
Jak za najlepszych dni Bardotki,
Kiedy noże same wbijały się w jesienne liście.
A zresztą...
Popatrz lepiej na krwawiące dzieci.
To świetnie wygląda w telewizji.
A w Trypolisie kolejna szara kura domowa
Przygląda się cieknącemu kranowi,
Którego jej stary nie miał czasu naprawić,
Bowiem zbyt był zajęty łączeniem
Polityki z zabawą na przydomowej ulicy.

„Spóźniony powrót
do domu (Cześć II)"
Posłuchajcie śpiewu telegrafów.
Oczyśćcie satelitarne łącza.
Sprawdźcie faxy.
Ciągnijcie swoją opowieść, chłopcy.
Uwaga! Teraz pędzie kilka wspaniałych scen.
Serce pilota bije coraz wolniej.
Dłonie stają się suche.
Żadnych pytań, tylko rozkazy.
Samolot wznosi się pionowo,
Przebijając się przez chmury.
Po wylądowaniu naziemna załoga bije ci brawo.
Hej ty, jesteś bohaterem,
Sztachnij się znów papierosem
W rodzinnym Cleveland.
Wszystkie gazety i lokalna telewizja
Będą zabiegać o wywiad z twoją matką.
A żona farmera spędza kota z fotela.
Mówi: „Usiądź kochanie.
Czy krowy już wydojone?
Nasi amerykańscy przyjaciele
Spóźniają się dziś do domu."
„Zbyt dużo
swobody"
Gdy sanie zwalniają bieg,
A wilki stają się coraz śmielsze,
Spoglądasz na swych towarzyszy,
Aby sprawdzić,
Jak serdeczna jest ich przyjaźń.
Każdy z nich znacząco przesiada się
Bliżej worka ze zlotem.
Każdy człowiek ma swoją cenę, Bob,
A twoja była całkiem niska.
Historia jest krótka.
Słońce to tylko podrzędna gwiazda.
Biedak sprzedaje swoje nerki
Na kolonialnym bazarze.
Co będzie, to będzie.
Czy to twój nowy Ferrari?
Fajny, ale |a jednak poczekałbym na F5O.
Nie trzeba być Żydem,
Aby potępiać zbrodnię.
Łzy pieką mnie w oczy.
Muzułmanin czy Chrześcijanin,
Mułła czy papież,
Kaznodzieja czy poeta, który to napisał,
Pozostawiają swoim wiernym
Za wiele swobody, a ci trwonią ją kurewsko.
Poprzedniej nocy w telewizji
Weteran z Wietnamu, chwytając się za brodę,
Opowiadał o bólu i obłąkaniu, które
Dwadzieścia lat temu przeżył w Azji.
Widział monstra stworzone przez
Rozrzucany wszędzie aldehyd mrówkowy.
Spotkał Wietnamca na rowerze,
Trochę gburowatego, ale całkiem do rzeczy,
Który patrzył na niego również
Oczami byłego żołnierza.
Łzy pieką mnie w oczy.
Co oznacza ta łzawa scena, która
Telewizyjną poświatą wpełza do mojego domu
l wywołuje wzruszenie?
O co tyle zamieszania?
Przecież to tylko dwa ludzkie istnienia.
Łzy pieką mnie w oczy.
Co oznacza ta czuła scena, która
Telewizyjną poświatą wpełza do mojego domu?
Nie trzeba być Żydem, by potępiać zbrodnię.
Łzy pieką mnie w oczy.
Muzułmanin czy chrześcijanin,
Mułła czy papież,
Kaznodzieja czy poeta, który to napisał,
Pozostawiają swoim wiernym
Za wiele swobody, a ci trwonią ją kurewsko.
"To, czego chce Bóg (część
II)"
Czy wierzysz w lepsze dni?
Czy wierzysz w istnienie złotego środka?
Jeśli tak, to dziś musimy zjednoczyć się
l stać się jednolitą publicznością telewizyjną,
Zjednoczoną za pomocą mego głosu.
Musimy być zjednoczeni finansowo i społecznie,
Duchowo i we wszystkich innych sferach.
Z pomocą pieniędzy i waszych modlitw
Bóg otrzyma to, czego chce.
Boże, pomóż nam wszystkim.
Bóg chce dolarów i centów.
Bóg chce funtów, szylingów i pensów.
Bóg chce guldenów i koron.
Bóg chce francuskich i szwajcarskich franków.
Tak, on chce francuskich franków.
Bóg chce escudów i peset,
Ale nie przysyłajcie lirów.
Bóg nie chce takiej drobnicy.
Bóg chce małych miasteczek i bólu.
Bóg chce przynoszących wielkie zyski
Rockowych kampanii.
Bóg chce wdów i rozwiązań.
Bóg chce telewizji i datków od wiernych.
Bóg dostaje to, czego chce.
Boże, pomóż nam wszystkim.
Bóg chce srebra i złota.
Bóg chce, by nie zdradzano jego tajemnic.
Bóg chce żigolaków i żyraf.
Bóg chce polityki i dobrej zabawy.
Bóg otrzymuje to, czego chce.
Boże, pomóż nam wszystkim.
Bóg chce przyjaźni i sławy.
Bóg chce zaszczytów i potępienia.
Bóg chce nędzy i bogactwa.
Bóg pragnie asekuracyjnego ubezpieczenia.
Bóg otrzymuje to, czego chce.

"To, czego chce Bóg (część
III)"
Nie bój się, to tylko zwykły interes -
- Westchnął cudzoziemski prorok.
Sęp i sroka
Zdjęły z półki skarbonkę.
Małpa w kącie
Zapisała cyfry w zeszyciku.
Palce panienki za ladą szybko
Bębnią w zdenerwowaniu
Po pokrywie kasy.
A kapitan wywiesza jadłospis na dziś.
W bankach na całym świecie
Chrześcijanie, Muzułmanie, Hindusi, Żydzi
Oraz ludzie wszelkich ras, wyznań,
Kolorów, barw i odcieni skóry
Modlą się na kolanach.
Szop i świstak dokonują mnóstwa zmian,
A małpa w kącie powoli
Usuwa się poza zasięg.
Chryste, mrozi mnie w środku -
Zawołał weteran.
Hieny przebijają się przez zasłonę
l przelewają się strumieniem przez łąkę.
Mgła wpełza do jego butelki ginu.
On podnosi kamień.
Który wygląda niczym kość.
Kule armatnie fruwają w powietrzu.
Rzeki wysychają.
Grube dziewczęta wzdychają.
Spikerzy telewizyjni kłamią,
A żołnierz czuje się samotny
W strefie filmów wideo.
Małpa nie ogląda.
Wymknęła się do kuchni,
Aby przygotować posiłek
l odebrać telefon.
„Oglądaliśmy
telewizję"
Oglądaliśmy w telewizji
Wydarzenia na placu Tiananmen.
Tam zginęła moja dziewczyna,
Moja żółta różyczka
W pokrwawionym ubraniu.
Była szefem szybkiej obsługi
W taniej knajpce Dim Sum
Na brzegu Jangcy.
Miała lśniące włosy.
Była córką inżyniera.
Czy ktoś uronił łzę po mojej
Żółtej różyczce w pokrwawionym ubraniu?
Miała doskonałe piersi.
Miała wygórowane nadzieje.
Miała migdałowe oczy.
Miała żółte uda.
Studiowała filozofię.
Czy ktoś boleje za mną
Po stracie mojej żółtej różyczki?
Czy ktoś uroni łzę
Za jej pokrwawioną odzież?
Miała lśniące włosy.
Miała doskonałe piersi.
Miała wysokie aspiracje.
Miała migdałowe oczy.
Miała żółte uda.
Była córką inżyniera.
Zabierzcie precz
Karabiny, kamienie, noże.
Porzućcie je.
Oni są tytko posłusznymi trybami
Machiny konsumpcyjnej.
Oni budują ciemne, szatańskie młyny,
Ziemskie namiastki piekła.
Oni wykupują miejsca w pierwszym rzędzie
Na górze Kalwarii.
Ja ich nic nie obchodzę.
Boleję po stracie siostry.
Obywatele Chin!
Nie zapomnijcie nigdy
O dzieciach, które za was zginęły.
Niech żyje Republika!
Czy zareagowaliśmy jakoś na to,
Co zobaczyliśmy?
Mam wrażenie, że tak.
Oglądaliśmy telewizję.
Oglądaliśmy telewizję.
Oglądaliśmy telewizję.
Oglądaliśmy telewizję.
Ona nosiła białą apaszkę,
Która żądała wolności.
Sądziła, że Wielki Mur Chiński
Wkrótce runie.
Była studentką.
Jej ojciec był inżynierem.
Czy ktoś uroni łzę za moją
Żółtą różyczkę w pokrwawionym ubraniu?
Jej dziadek walczył przeciwko staremu
Czang Kai-Shekowi, temu złemu,
Podłemu, wstrętnemu szczurowi, który
Kazał swoim żołnierzom strzelać
Do kobiet i dzieci.
Czy możesz to sobie wyobrazić?
Wiosną 1948 roku Mao Tse-Tung
Wpadł w gniew i przepędził
Starego dyktatora, Czang Kai-Sheka
Z Chin.
Czang Kai-Shek osiadł na Formozie,
A oni uzbroili wyspę Quemoy.
Kule armatnie fruwały nad Morzem Chińskim.
Potem zmienili Formozę na fabrykę obuwia
Zwaną Tajwanem.
Ona jest inna niż człowiek z Cro-Magnon,
Inna niż Anna Boleyn,
Inna niż Rosenbergowie,
Inna niż jakiś nieznany Żyd,
Inna niż jakiś obcy Nikaraguańczyk,
Pół supergwiazda, pół ofiara.
Ona jest całkiem nową gwiazdą.
Gwiazdą zwycięstwa.
Jest inna niż Dodo,
Inna njż Kankabono,
Inna niż Aztekowie,
Inna niż Indianie Cherokee.
Ona jest siostrą każdego z nas.
Jest symbolem naszego upadku.
Jest jedyną na 50 milionów,
Która może pomóc nam czuć się wolnymi,
Ponieważ zginęła na ekranie telewizyjnym.
Boleję po stracie siostry.
„Trzy
życzenia"
Sięgnąłem znów po butelkę
l potarłem lampę.
Dżin wypełzł i uśmiechnął się
Niczym jakiś włóczęga ze Wschodu.
Rzekł: „Hej chłopcze co się dzieje?
Możesz wypowiedzieć trzy życzenia,
Byle szybko"
Powiedziałem:
„Chcę, by wszyscy byli szczęśliwi w Libanie.
Chcę, by ktoś pomógł mi napisać tę piosenkę.
Chcę, aby mój stary nigdy nie opuścił mnie,
Gdy byłem mały."
Dżin odrzekł: „Zrobione"
Coś wisi w powietrzu,
A ty nie wiesz, co to jest.
Widzisz za szybą kogoś, za kim
Dopiero nauczyłeś się tęsknić.
l drogę wiodącą do chwały,
Ale ty wykorzystałeś już ostatnie życzenie.
Wykorzystałeś ostatnie życzenie.
Chcesz, by ona wróciła do domu.
Sprowadź ją proszę!
Lecz Dżin powiedział: „Przykro mi,
Ale tak już jest.
Gdzie do cholery
Jest ten wchłaniacz od lampy?
Muszę już iść. Części"
Coś wisi w powietrzu, a ty
Nie wiesz, co to jest.
Widzisz za szybą kogoś, za kim
Dopiero nauczyłeś się tęsknić.
l drogę wiodącą do chwały,
Ale ty wykorzystałeś już ostatnie życzenie.
Wykorzystałeś ostatnie życzenie.
Mimo to pragniesz, by ona wróciła do domu.
„To
chyba cud"
Mówisz, mała, że to cud.
Widocznie nic jeszcze nie widziałaś.
Oni mają Pepsi w Andach
l McDonalda w Tybecie.
Yosemite zmienili
Na pole golfowe
Dla Japońców.
Morze Martwe ożywili rapem.
Pomiędzy Tygrysem i Eufratem
Mają centrum wszystkich sportów.
Noszą szorty typu Bermuda,
Seks uprawiają w Pensylwanii.
Pewien Brazylijczyk wyhodował drzewo,
A jakiś lekarz na Manhattanie uratował
Za darmo życie umierającemu.
To chyba cud, kolejny cud.
Dzięki łasce Wszechmogącego
l presji rynku rasa ludzka
Ucywilizowała się.
To chyba cud.
Mamy magazyny pełne masła.
Mamy oceany wina.
Mamy klęskę głodu, gdy potrzeba.
Mamy zorganizowana przestępczość.
Mamy Mercedesy i Porsche.
Mamy Ferrari, Rolls Royce'y i prawo wyboru.
Ona rzekła: „Spotkajmy się w
Ogrodach Gethsemańskich
Pan rzekł: „Piotrze! Widzę
Stąd twój dom."
Uczciwy człowiek w końcu zebrał.
Co posiał,
A farmer z Ohio
Właśnie spłacił kredyt.
To chyba cud, kolejny cud.
Dzięki łasce Wszechmogącego
l presji rynku
Rasa ludzka ucywilizowała się.
To chyba cud, kolejny cud.
Kulimy się w naszych norach,
Zatykając uszy, ody nieśmiertelny
Musical Lloyda-Webera wciąż trwa,
Trwa i trwa.
Trzęsienie ziemi zburzy teatr,
Ale musical przetrwa.
Potem wieko pianina opadnie
l połamie pianiście jego kurewskie paluchy.
To chyba cud.
„Ubawieni
na śmierć"
Panie doktorze, co się ze mną dzieje?
To wydawanie pieniędzy trwa już za długo.
Jak wygląda sercowe życie kolorowej telewizji?
Jak długi jest termin przydatności do spożycia
Nastoletniej królowej?
Och, kobieto z Zachodu.
Och, dziewczyno z Zachodu.
Wścibski dziennikarzyna węszy w powietrzu,
Gdy Jessica Hahn znika z pola widzenia.
Próbuje zrobić wywiad
Z tym symbolem niedostępności.
Podniecony żądzą obnażenia intymnego życia
Sławnej i wyniosłej piękności.
Och, kobieto z Zachodu.
Och, dziewczyno z Zachodu.
Dzieci na Melrose
Paradują dumnym krokiem.
Czy zero absolutne
To wystarczająco niska temperatura?
Gdzieś w dolinach, w domowym zaciszu
Jacyś ludzie siedzą przed telewizyjnymi ekranami.
Nie myślą, nie płaczą,
Wchłaniają wszystko jak leci
l tak aż do samej śmierci.
Hej barman, co się ze mną dzieje?
Dlaczego nie mogę złapać oddechu?
Kapitan powiedział: „Pani wybaczy.
Ale ten gatunek ubawił się na śmierć"
Ubawił się na śmierć.
Ubawił się na śmierć.
Obejrzeliśmy rozwikłanie konfliktu tragedii.
Zrobiliśmy, jak nam kazano.
Kupowaliśmy i sprzedawaliśmy.
To był największy show na Ziemi, ale skończył się.
Gdy już wybrzmiały wszystkie ochy i achy,
Wsiedliśmy do naszych rajdowych samochodów,
Potem zjedliśmy ostatni kawior,
Podczas, gdy wśród gwiazd przenikliwe oko
Śledziło migocące światełka - nasze
Ostatnie oznaki radości.
l gdy pozaziemscy antropologowie
Odnaleźli nasze cienie
Zgromadzone wokół telewizorów,
Spuścili sondę
l powtórzyli wszystkie testy.
Sprawdzili wszystkie dane i stwierdzili,
Że wciąż są zakłopotani.
Jednak eliminując każdy inny powód,
Znaleźli jedyne logiczne wytłumaczenie
Naszego smutnego końca -
- Ubawiliśmy się na śmierć
Pozbawieni uczuć i łez.
Ubawiliśmy się na śmierć.
Ten gatunek ubawił się na śmierć,
Ubawił się na śmierć.
|